Trzeba przyśpieszyć postępowania sądowe – to zdanie zrobiło taką karierę, że trafiło nawet do zeszłorocznego expose premiera. I o ile kolejni ministrowie sprawiedliwości tylko deklarowali taką potrzebę, o tyle ich szef przeszedł do konkretów. Przynajmniej jeśli chodzi o doprecyzowanie, o ile należy te postępowania skrócić – co najmniej o 1/3. Wiadomo, łatwiej powiedzieć, niż zrobić.
Ale nowy minister sprawiedliwości podszedł do sprawy ambicjonalnie. I jak u Hitchcocka zaczął od trzęsienia ziemi. Bo chyba tak należy określić plan zniesienia prawie 1/3 sądów rejonowych. Świadczą o tym liczne protesty i to nie tylko ze strony sędziów czy organizacji pozarządowych, lecz także polityków. Nic więc dziwnego, że projekt utknął u premiera. Szef rządu ma teraz twardy orzech do zgryzienia.
Zastanawia co innego. W resorcie od dłuższego czasu leżą gotowe propozycje zmian w prawie. Ich autorami są organizacje reprezentujące sędziów, a dotyczą skrócenia procedury powoływania ich na stanowisko. Zmiany można byłoby przeprowadzić szybko i bezkonfliktowo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.