Autopromocja

Potomkowie Zabużan z drugiego końca świata też dostaną odszkodowanie

pieniądze
NSA uznał, że zainicjowanie sprawy przez jedną uprawnioną osobę ma również konsekwencje prawne dla pozostałych, nawet nieujawnionych sukcesorówShutterStock
10 października 2017

Jeśli jeden spadkobierca złoży wniosek o potwierdzenie prawa do rekompensaty za mienie zabużańskie należące do jego przodków, to pozostali już nie muszą. Automatycznie stają się bowiem uczestnikami postępowania administracyjnego.

Wojewoda ma zaś obowiązek ustalić i poinformować wszystkich spadkobierców uprawnionych do uzyskania odszkodowania o tym, że sprawa jest w toku. Takie jest sedno wczorajszej uchwały NSA, która ostatecznie rozstrzyga spory co do tego, czy szansę na część rekompensaty mają także ci potomkowie repatriantów ze Wschodu, którzy nie złożyli odpowiedniego wniosku w terminie.

Zgodnie z ustawą o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP (tj. Dz.U. 2016 r. poz. 2042) wszystkim byłym właścicielom oraz ich spadkobiercom mającym polskie obywatelstwo przysługuje świadczenie finansowe w wysokości 20 proc. wartości dawnego mienia. Wniosek o potwierdzenie prawa do rekompensaty należało złożyć do właściwego wojewody do końca 2008 r. Urzędy i sądy administracyjne do tej pory różnie traktowały wnioski tych, którzy się spóźnili. W sprawie, na kanwie której zapadła uchwała NSA, wojewoda odmówił jednej ze spadkobierczyń potwierdzenia prawa do rekompensaty, stwierdzając, że wnioskodawca nie zmieścił się w ustawowym terminie. Wojewódzki sąd administracyjny uchylił tę decyzję, bo jego zdaniem wystarczyło, że jeden ze spadkobierców złoży wniosek do 31 grudnia 2008 r., aby wszyscy pozostali brali udział w postępowaniu administracyjnym.

Z taką interpretacją nie zgodził się jednak minister Skarbu Państwa. W swojej skardze kasacyjnej przekonywał, że ustawa zabużańska miała umożliwić potomkom wysiedlonych dochodzić swoich roszczeń samodzielnie. Nie jest bowiem wykluczone, że ci, którzy złożyli wniosek w terminie, nie utrzymują już kontaktów z innymi spadkobiercami. Po niektórych w ogóle słuch zaginął, zwłaszcza gdy po wojnie wyemigrowali do Australii czy Argentyny. W ocenie skarżącego taka sytuacja stawia w ciężkiej sytuacji wnioskodawców, bo blokuje całe postępowanie.

Wbrew tym argumentom powiększony skład NSA uznał, że zainicjowanie sprawy przez jedną uprawnioną osobę ma również konsekwencje prawne dla pozostałych, nawet nieujawnionych sukcesorów. I zaznaczył, że prawo do rekompensaty ma charakter jednolity, a zatem niedopuszczalne jest różnicowanie sytuacji poszczególnych spadkobierców. Jak zaznaczył NSA, co prawda upływ czasu i rozproszenie geograficzne może utrudniać odnalezienie wszystkich potomków byłych właścicieli mienia zabużańskiego, ale nie usprawiedliwia to pominięcia ich roszczeń. – Organ administracji powinien z urzędu ustalić, komu przysługuje prawo strony oraz zadbać o to, aby każda z nich została zawiadomiona – podkreślił sędzia sprawozdawca Roman Ciąglewicz. – Osoba uprawiona powinna następnie wyrazić indywidualną wolę uczestnictwa w postępowaniu – dodał. W innym przypadku nie będzie mogła liczyć na swoją część odszkodowania.

ORZECZNICTWO

Uchwała NSA z 9 października 2017 r., sygn. akt. I OPS 3/17.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.