Obywatele mają prawo znać ekspertyzy, z których korzystał prezydent, podpisując ustawę o OFE
Informacja publiczna przeżywa pierwszy tak poważny kryzys od czasów swojego powstania. Przekonałem się o tym, czytając wczorajszy felieton dla „DGP” Marcina Króla, jednego z twórców tej fundamentalnej dla demokracji instytucji. Jego argumenty przemawiające za prawem głowy państwa do zachowania pewnego marginesu poufności w sprawach publicznych brzmią dla mnie nieprzekonująco. Spór toczy się przecież o opinie prawne do ustawy o OFE. Prezydent korzystał z nich, podpisując przepisy reformujące powszechny system emerytalny. Gdzie tu jest miejsce na poufność? Z pewnością urzędnicy prezydenta nie powinni ukrywać przed wyborcami, co eksperci mu doradzają. Przecież rady nie dotyczą diety głowy państwa, tylko obowiązującego prawa.
Brak dostępu do informacji publicznej pogłębia w ludziach poczucie, że znów wszystko dzieje się za ich plecami. Że niewidzialna ręka dopisuje do ustaw niewinnie wyglądające słowa, dzieli pieniądze, rozdaje licencje.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.