Zbyt rozległy zakres spraw, jakimi muszą zajmować się sądy, problemy lokalowe, za mało asystentów – to powoduje, że sędziowie są mało wydajni, a ich autorytet w oczach społeczeństwa się obniża. To kolejna z bolączek wymiaru sprawiedliwości, której rozwiązanie proponujemy.
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że sędziowie wynoszą – choć im tego nie wolno – akta sądowe do domów. Jakiś czas temu cała Polska żyła sprawą krakowskiego sędziego, któremu ukradziono akta sprawy karnej. Sędzia zostawił je w bagażniku samochodu, który padł łupem złodziei. Sędzia znalazł się pod ostrzałem dziennikarzy. Ówczesny krakowski rzecznik dyscyplinarny Andrzej Seremet podkreślał, że publikacje krakowskich mediów o tej historii na pewno nie wpłynęły na poprawę autorytetu wymiaru sprawiedliwości. Sąd Najwyższy nałożył na sędziego karę upomnienia.
Po tym wyroku media i opinia publiczna przestały się interesować problemem wynoszenia akt z sądów. Nikt nie zadał pytania, co zrobić, aby w przyszłości nie dochodziło już do sytuacji, które kompromitowałyby w oczach społeczeństwa wymiar sprawiedliwości. Dziś – w ramach cyklu „7 reform wymiaru sprawiedliwości” – pytanie to stawia „DGP”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.