Zatrzymanie i tymczasowy areszt po serii fałszywych alarmów to nie jedyny poważny problem 48-letniego adwokata z Warszawy. Okręgowa Rada Adwokacka zajmie się wnioskiem o jego zawieszenie. Znany prawnik może zostać nawet wydalony z zawodu.
W niedzielę Polskę obiegła wiadomość, że jednym z zatrzymanych w sprawie fałszywych alarmów jest znany warszawski adwokat. Informację przekazał w mediach społecznościowych szef MSWiA Marcin Kierwiński. 48-latek został zatrzymany, a sąd wyraz zgodę na trzymiesięczny areszt.
Mężczyzna podejrzany jest nie tylko o zgłaszanie fałszywych alarmów, ale także o nielegalne posiadanie broni i amunicji oraz o ukrywanie dokumentów należących do innych osób.
Znany adwokat może stracić uprawnienia
Informacje przekazane przez szefa MSWiA i policję zaniepokoiły Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie. Jak stwierdziła w rozmowie z PAP dziekan Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, wkrótce rozpatrzony zostanie wniosek o zawieszenie go w czynnościach.
- Rzecznik Dyscyplinarna natychmiast po przedstawieniu informacji o zarzutach wobec adwokata podjęła „rutynowe kroki” - wyjaśniła dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. I jak dodała, w związku z tym, że stawiane są tak poważne zarzuty (wobec adwokata), jak również z faktem, że jest on tymczasowo aresztowany, w najbliższym czasie będzie rozpoznawany wniosek o zawieszenie go w czynnościach adwokackich.
Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska poinformowała także, że w związku z tym zostanie wyznaczony zastępca, który będzie zajmował się wszystkimi bieżącymi sprawami, które prowadził zatrzymany adwokat.
- Równolegle będzie toczyło się postępowanie dyscyplinarne. Biorąc pod uwagę wagę tych zarzutów - jeśli oczywiście postępowanie dowodowe potwierdzi te doniesienia i niezależnie od kary wymierzonej przez sąd powszechny - adwokatowi może grozić także wydalenie z zawodu - powiedziała dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.
Dodała, że taki krok jest wielce prawdopodobny, jeśli potwierdzą się zarzuty wobec zatrzymanego adwokata. Ale - jak podkreśliła Gajowniczek-Pruszyńska - sprawa jest na wczesnym etapie i nie może jeszcze antycypować tej decyzji.
Jak adwokat mógł wysyłać fałszywe zgłoszenia?
Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej została zapytana także o, to jak to możliwe, że adwokat mógł wysyłał do wielu instytucji publicznych zawiadomienia o rzekomych zamachach, a w jego mieszkaniu i samochodzie znaleziono m.in. broń i pociski artyleryjskie. Jej zdaniem „ocena tych okoliczności na pewno będzie brana pod uwagę zarówno przez sąd karny, jak i przez Sąd Dyscyplinarny Adwokatury”.
Gajowniczek-Pruszyńska podkreśliła, że wydalenie z zawodu to najwyższa kara, jaka może spotkać adwokata. Wskazała jednocześnie, że muszą być dochowane wszelkie procedury i musi zostać przeprowadzone postępowanie karne i dyscyplinarne. - Rzeczywiście przypadek jest drastyczny i oczywiście odosobniony - oceniła Gajowniczek-Pruszyńska.
Zapytana, czy zna zatrzymanego, zaprzeczyła. Dodała także, że nie wie, jaką prowadził praktykę. - Nie jest to na pewno adwokat, który jest osobą publicznie znaną w środowisku - zapewniła.
Wydalenie z zawodu to nie jedyna kara
Jak dodała policja, funkcjonariusze weszli siłowo do jednego z warszawskich mieszkań, w którym znaleźli laptopy, pendrivy, karty pamięci, telefony komórkowe, odznaki służb, a także różnego rodzaju broń i amunicja. Podczas przeszukania policjanci znaleźli też prawa jazdy, dowody osobiste, karty pobytu należące do innych osób. W samochodzie 48-latka funkcjonariusze odkryli amunicję i 10 pocisków artyleryjskich.
Mężczyźnie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd uwzględnił wniosek prokuratury o zastosowanie wobec podejrzanego aresztu na okres 3 miesięcy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu