Od kilku już lat możemy obserwować zadziwiający wyścig, jaki toczy się między władzą sądowniczą a ustawodawczą.
Wygląda on mniej więcej tak – sądy orzekają coś, co nie podoba się rządzącym, Sejm w odpowiedzi uchwala przepisy, które mają skutki owych orzeczeń zablokować. Widzieliśmy to wówczas, gdy Sąd Najwyższy uchylał wyroki, gdyż te były wydane przez składy, w których zasiadali sędziowie delegowani do sądów wyższych instancji w ramach delegacji nieznanych prawu (chodziło o delegacje udzielane „na czas pełnienia funkcji”, najczęściej prezesa danego sądu), czy wówczas gdy Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN podjęła uchwałę, w której stwierdzono niekonstytucyjność przepisu tzw. ustawy covidowej nakazującego orzekanie w II instancji w składach jednoosobowych (sygn. akt III PZP 6/22). Oba te przypadki skłoniły rządzących do przygotowania i wprowadzenia w życie przepisów, które legalizowały nielegalne delegacje i przyklepywały niekolegialne i zarazem niekonstytucyjne składy w sądach odwoławczych. Ostatnio rząd w tych wyścigach zyskał dodatkowego sojusznika. A czasy mamy takie, że chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że okazał się nim być organ, który powinien stać na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)