Potencjalna możliwość nawet pięcioletniego oczekiwania na pierwszą rozprawę wywołuje szok i oburzenie osób niemających regularnej styczności z sądami. Niestety, nie są to puste słowa, gdyż wokandy w gdańskim sądzie faktycznie są już rozpisywane na 2030 rok.
Dwie dominujące partie spierają się o prawidłowość powołania członków Krajowej Rady Sądownictwa, a w efekcie o status powołanych po 2018 r. sędziów sądów powszechnych i Sądu Najwyższego. Spycha to niestety na dalszy plan problemy, z którymi na co dzień borykają się strony postępowań, pełnomocnicy, pracownicy sądów i sami sędziowie. Utrudnia to też stworzenie kompleksowej wizji funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości na kolejne dekady.
Co jest nie tak z systemem sądownictwa?
Fragmentaryczność wprowadzanych rozwiązań i brak wieloletniej perspektywy to oczywiście plaga dotykająca większość resortów, natomiast zaniechania kolejnych rządzących są na tym polu wyjątkowo odczuwalne. Bo wymiar sprawiedliwości to system. Aby działał wydajnie, potrzebujemy dobrze naoliwionej maszyny ze wszystkimi sprawnymi trybami. Poczynając od odpowiednio rozrysowanej mapy właściwości miejscowej poszczególnych sądów, poprzez prężnie działające sekretariaty, a na efektywnych przepisach regulujących postępowanie kończąc. Konieczne jest też wsłuchanie się w głos osób z pierwszej linii frontu, mających bezpośredni styk z rzeczywistymi wyzwaniami stojącymi przed sądownictwem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.