Ból wciąż nisko wyceniany. Ubezpieczyciele zaniżają kwoty świadczeń dla bliskich osób zmarłych w wypadkach

prawo8
<p>Opracowanie potwierdza, że w Polsce zdecydowanie potrzebna jest zmiana przepisów regulująca wysokość zadośćuczynień</p>Shutterstock
13 stycznia 2021

Najbliższym ofiar wypadków komunikacyjnych nie opłaca się zadowalać ofertą korporacji. Niemal zawsze są w stanie więcej wywalczyć w sądzie. 

To kluczowy wniosek płynący z lektury raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości poświęconego zadośćuczynieniom i odszkodowaniom wynikającym z art. 446 par. 3 kodeksu cywilnego (chodzi o sprawy wypłat dla najbliższych członków rodziny zmarłego wskutek wypadku komunikacyjnego).

Ubezpieczeniowe nieprawidłowości

W 95 proc. spraw, które trafiły do sądu, przeanalizowanych przez Jędrzeja Kondka, autora opracowania, skończyło się na zasądzeniu części bądź całości kwoty żądanej przez powoda. Oddalenie powództwa to niewiele ponad 3 proc. spraw. Spory z ubezpieczycielami zaś w przytłaczającej większości postępowań dotyczyły nie samego faktu, czy ktoś jest uprawniony do uzyskania pieniędzy, lecz wysokości świadczenia. Mówiąc wprost: gdy ktoś niezadowolony z oferty zakładu ubezpieczeń kierował sprawę do sądu, najczęściej otrzymywał więcej, niżeli zaoferowała mu korporacja.

„Wysoki poziom uwzględniania roszczeń oraz wysoki poziom stabilności orzecznictwa wskazuje na nieprawidłowości w przeprowadzaniu postępowania likwidacyjnego przez ubezpieczycieli. Można stwierdzić, że często dochodzi do nieuzasadnionego zaniżania na etapie przedsądowym należnego poszkodowanym zadośćuczynienia lub odszkodowania, a przyznawane świadczenia mają charakter bardziej symboliczny niż rzeczywisty” – stwierdza we wnioskach opracowania Jędrzej Kondek.

Zauważył zarazem, że zasądzane przez sądy kwoty nie są bardzo wysokie. Mediana zadośćuczynień wyniosła bowiem 20 tys. zł, a powództwa uwzględniano średnio w dwóch trzecich żądań powoda. Zdaniem autora to dowód na to, iż – wbrew podnoszonym publicznie obawom – nie dochodzi do eskalacji roszczeń pokrzywdzonych lub „nadmiernych” rozstrzygnięć sądów. Zarówno zgłaszane, jak i przyznawane zadośćuczynienia i odszkodowania z art. 446 par. 3 k.c. pozostają – zdaniem Jędrzeja Kondka – w rozsądnych granicach.

Wartość śmierci

Piotr Stosio, radca prawny specjalizujący się w prawie ubezpieczeń gospodarczych, uważa, że zasądzenia w sprawach o zadośćuczynienie i odszkodowanie po śmierci osoby najbliższej powinny rosnąć w kolejnych latach. Mają one bowiem charakter kompensacyjny, a tym samym powinny reprezentować ekonomicznie odczuwalną wartość.

– Tymczasem kwoty zasądzane przeciętnie przez sądy nie zwiększyły się w ostatnich latach, pomimo że koszty życia społeczeństwa regularnie rosną, a 100 000 zł przyznane przed 10 laty ma znacznie inną wartość niż obecnie – zauważa mec. Stosio.

I dodaje, że ubezpieczyciele nie mają zbyt wiele na swoją obronę, tym bardziej że postępowania likwidacyjne są prowadzone z roku na rok coraz bardziej profesjonalnie.

– Przedsiębiorcy mają naprawdę szerokie możliwości ustalania wysokości szkody i krzywdy, poczynając od współpracujących z nimi lekarzy, po likwidatorów, którzy często w sprawach wypadków śmiertelnych sprawdzają, czy groby zmarłych są „odpowiednio zadbane”. Niemniej mam wrażenie, że kwoty przyznawane w likwidacji szkody w ostatnich kilkunastu miesiącach rosną, w odróżnieniu od kwot zasądzanych przez sądy – twierdzi Piotr Stosio.

Radca prawny Mateusz Wachowski, również specjalizujący się w prawie ubezpieczeń gospodarczych, zauważa zaś, że raport nie uwzględnia spraw, które do sądów nie trafiają.

– Dlatego, aby mieć pełen obraz sytuacji, należałoby oprócz spraw sądowych uwzględnić także kwoty, jakie są przyznawane w postępowaniach likwidacyjnych z podziałem na sprawy zakończone na etapie likwidacji i sprawy trafiające do sądu – zaznacza prawnik. Przy takich założeniach zaś wnioski z opracowania mogłyby być inne. Przykładowo bowiem – zaznacza Wachowski – nie są już rzadkością ugody zawierane z poszkodowanymi nawet na etapie likwidacji dające poszkodowanym poczucie zadośćuczynienia. Sprawy te zaś z oczywistych względów nie trafiają do sądów.

Dyskusja o tabeli

Marcin Tarczyński, menedżer ds. komunikacji i analiz w Polskiej Izbie Ubezpieczeń, zauważa, że raport wykazuje ogromne rozbieżności pomiędzy orzeczeniami w apelacjach w poszczególnych regionach kraju. Przykładowo w apelacji rzeszowskiej średnia zasądzana kwota zadośćuczynienia to 47 976 zł, a w apelacji białostockiej 12 944 zł.

– Opracowanie potwierdza, że w Polsce zdecydowanie potrzebna jest zmiana przepisów regulująca wysokość zadośćuczynień. Po pierwsze, zniwelowałaby rozbieżności, jeśli chodzi o zasądzane kwoty. Po drugie, znacząco zmniejszyłaby się liczba spraw sądowych – uważa Tarczyński. Tych jest na tyle dużo, że na wydanie wyroku w pierwszej instancji rekordzista czekał 6,5 roku. Standardem jest półtoraroczne oczekiwanie, zaś niczym nadzwyczajnym – czteroletnie.

Zdaniem Marcina Tarczyńskiego dzięki zmianom poszkodowani wiedzieliby, jakie kwoty zadośćuczynień mogą uzyskać. A jednocześnie odpowiadałoby to poczuciu sprawiedliwości społecznej, ponieważ obecnie w podobnych stanach faktycznych często orzeczenia różnią się w zależności od tego, w jakiej części kraju są wydawane.

Ekspert PIU przypomina, że zadośćuczynienia w wielu krajach europejskich są uregulowane m.in. w formie tabel, dzięki czemu uprawnieni mogą w prosty i szybki sposób sprawdzić, jakie świadczenie im się należy za doznaną krzywdę.

Inaczej uważa jednak Piotr Stosio. Zaznacza on, że zgodnie z polskim prawem odszkodowanie musi być „stosowne”, a zadośćuczynienie „odpowiednie”.

– Najgorszym rozwiązaniem byłoby uregulowanie tych roszczeń poprzez wprowadzenie tabeli z wysokością przyznanych ustawowo kwot. Obecna regulacja niejako oddająca decyzyjność sądowi jest znacznie lepsza, uwzględnia indywidualną sytuację każdego poszkodowanego – twierdzi radca prawny. W niektórych sprawach bowiem (tyczy się to głównie odszkodowań) szkoda jest nieznaczna, zaś w innych może być ogromna.

Inna rzecz, że – zdaniem prawnika – strony, a także ich pełnomocnicy, często niewłaściwie rozumieją roszczenie o odszkodowanie za pogorszenie sytuacji życiowej i zaniżają je już w pozwie, a wcześniej na etapie postępowania likwidacyjnego.

– Przykładem może być konieczność podjęcia leczenia psychologicznego lub psychiatrycznego po śmierci osoby najbliższej. Z jednej strony mamy wysoką krzywdę, która ma zostać skompensowana odpowiednią kwotą zadośćuczynienia, ale z drugiej istnieje konieczność korzystania z pomocy specjalistów i wydatkowania znacznych kwot z tego tytułu, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w przyznaniu odszkodowania na podstawie art. 446 par. 3 k.c. – tłumaczy Piotr Stosio. 

Ważne Opracowanie potwierdza, że w Polsce zdecydowanie potrzebna jest zmiana przepisów regulująca wysokość zadośćuczynień. Zniwelowałaby rozbieżności, jeśli chodzi o zasądzane kwoty, i ograniczyła liczbę spraw sądowych

Zadośćuczynienie lub rozszerzenie

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.