Święczkowski kontra rząd. Nowy front, stare argumenty

Bogdan Święczkowski
Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan ŚwięczkowskiTrybunał Konstytucyjny
wczoraj, 14:47

To, jak oceniane są kandydatury na nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to jedno. Kluczowy problem dotyczy tego, czy osoby, które mają stać się sędziami sądu konstytucyjnego, w ogóle przekroczą jego próg.

– Wybory do Trybunału Konstytucyjnego zawsze były wyborami stricte politycznymi. Trzeba jednak zachować dopuszczalny poziom kompromitacji. Sytuacja, w której do TK kandyduje realny prezes Iustitii oraz kanapowa prezeska stowarzyszenia Themis, jest jego przekroczeniem – mówi DGP anonimowo jeden z sędziów. Choć krytyka ta jest wyjątkowo ostra, co do zasady oddaje ton większości nieoficjalnych opinii dotyczących dwóch najgłośniejszych kandydatur do TK, czyli Krystiana Markiewicza oraz Anny Korwin-Piotrowskiej. Zwłaszcza w przypadku tej drugiej słychać, że zaważyła znajomość z obecnym ministrem sprawiedliwości.

Chwalona dość powszechnie jest kandydatura mec. Macieja Taborowskiego, który w swoim portfolio ma m.in. funkcję zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich. Nasi rozmówcy zwracają jednak też uwagę na tych, którzy na liście się nie znaleźli. Z informacji DGP wynika, że na ostatniej prostej zrezygnowano z kandydatury prof. Sławomira Patyry, kierownika Katedry Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji UMCS w Lublinie. Zamiast tego na listę trafił prof. Dariusz Szostek z Uniwersytetu Śląskiego. – Prof. Patyra to świetny konstytucjonalista, który sporządził całą masę ważnych opinii prawnych za czasów poprzedniej władzy. Ogromna szkoda, że tak się stało – słyszymy.

Sejmowa uchwała: Święczkowski jak Przyłębska

Nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego Sejm ma wybrać jeszcze w piątek. Utorować drogę ma im sejmowa uchwała, która wymienia najważniejsze naruszenia związane z funkcjonowaniem Trybunału Konstytucyjnego. Szczególnie istotny jest zapis dotyczący obecnego prezesa TK, zwłaszcza że jeśli plan uzupełnienia składu ma się rozbić, to rozbije się najpewniej o niego. Chodzi o stwierdzenie, że i to powołanie jest obarczone tymi samymi wadami prawnymi, co wybór poprzedniej prezes TK Julii Przyłębskiej. Choć w jej przypadku zarzuty są szersze, bo dotyczą też powołania bez wcześniejszego uzyskania wymaganej prawem uchwały, to w obu przypadkach w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK brali udział tzw. sędziowie dublerzy.

Sejmowa uchwała idzie w kierunku spodziewanym po grudniowym wyroku TSUE w sprawie TK, w którego uzasadnieniu – ze względu na czas rozpoznawania sprawy – o prezesie Święczkowskim nie było jednak ani słowa. Pytanie, co oprócz formalnego stwierdzenia nieprawidłowości koalicja może zrobić z obecnym prezesem TK, bo do tej pory wydawało się, że o wiele mniej niż on względem nowo wybranych sędziów. Na wokandzie TK na rozpoznanie czeka bowiem sprawa dotycząca sposobu wyboru sędziów do Trybunału, której rozstrzygnięcie już dziś jest oczywiste. Oprócz tego w grę wchodzi zabezpieczenie, o które wnioskowali posłowie PiS – musiałoby jednak zostać wydane jeszcze przed wyborem sędziów przez Sejm.

Spodziewanym problemem jest też brak odebrania ślubowania przez prezydenta. Pojawiają się więc różne – mniej lub bardziej nowatorskie koncepcje – jak taki wybór przypieczętować w inny sposób.

– Gdyby prezydent nie chciał odebrać ślubowania od nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, należy doprowadzić do tego, by ci złożyli je czy to przed Zgromadzeniem Narodowym, czy to przed notariuszem – mówił niedawno DGP szef Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia Bartłomiej Przymusiński. Wcześniej o wariancie ślubowania przed Zgromadzeniem Narodowym mówiła też b. RPO prof. Ewa Łętowska. Choć któraś z tych koncepcji najpewniej się zrealizuje, jej legalności nie potwierdzi zapewne ani Karol Nawrocki, ani Bogdan Święczkowski – wracamy więc do punktu wyjścia.

Bez zmiany prezesa nikłe szanse na rewolucję

W sytuacji, w której prezesem TK pozostaje Bogdan Święczkowski, sześciu nowych sędziów nie tylko może nie być dopuszczonych do orzekania, ale w ogóle nie przekroczyć progu sądu. – Nie dostaną tóg, nie dostaną gabinetu, a jeszcze potem będą domagali się stanu spoczynku Ta operacja nie ma sensu – mówi nam jeden z rozmówców. Kluczowa dla jej sukcesu jest więc zmiana na stanowisku prezesa TK. Tego formalnie odwołać się nie da, jednak z dotychczasowych deklaracji wynika jasno, że chodzi o stwierdzenie, że Święczkowski prezesem nigdy nie był. Czy to ma szansę się udać i kto będzie jego następcą? O tym nikt nie mówi na razie nawet nieoficjalnie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.