Pogorzelski: Za pomocą kryterium stażu minister finansów walczy o 3,5 mld zł. I lepiej, żeby zwyciężył

pieniądze
Prawdopodobnie najważniejszą konsekwencją reformy emerytalnej z 1999 r. są nie tyle otwarte fundusze emerytalne, ile uzależnienie wysokości emerytury od wartości odprowadzonych składek (tzw. system zdefiniowanej składki)ShutterStock
13 lipca 2016

Jedną z kluczowych obietnic wyborczych obozu rządzącego było obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Już w styczniu prezydent Andrzej Duda złożył projekt ustawy w tej sprawie.

2604965-i02-2016-134-000000200.jpg
Karol Pogorzelski, ekonomista ING Banku Śląskiego

Prace nad nią postępują powoli, gdyż jej uchwalenie oznacza bardzo wysokie koszty dla budżetu, szacowane przez Ministerstwo Finansów na 8,6 mld zł w 2017 r., a rosnące w kolejnych latach. Rząd szuka więc sposobów obniżenia rachunku. Ostatnią propozycją jest powiązanie wieku emerytalnego z minimalnym stażem pracy. Na emeryturę w wieku 60/65 lat mogłyby więc przejść tylko osoby, które posiadają minimalny staż pracy: 35/40 lat. Propozycja spotkała się z głośnym sprzeciwem związków zawodowych, z aprobatą organizacji pracodawców oraz mieszanymi sygnałami ze strony rządu. Propozycja Ministerstwa Finansów została udostępniona tylko członkom Rady Dialogu Społecznego, opinii publicznej nie są znane ani jej szczegóły, ani wyliczenia dotyczące kosztów. Spróbujmy więc policzyć sami, jaki wpływ na finanse publiczne miałoby obniżenie wieku emerytalnego do 60/65 bez kryterium stażowego oraz w powiązaniu z nim.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.