Jeśli rząd zostałby przy waloryzacji wskaźnikowej, ci, którzy pobierają najniższe świadczenia, w przyszłym roku dostaliby kilkadziesiąt groszy podwyżki. Przyznanie dodatków może z kolei zrujnować budżet.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości szuka własnego pomysłu na wypłatę jednorazowych dodatków dla emerytów i rencistów. Jak ustalił DGP, w zeszłym tygodniu zapadła decyzja, o tym że przygotuje własny projekt. Teraz w resorcie pracy trwają przygotowania nad szczegółowym rozwiązaniem. Z naszych informacji wynika, że dodatek mieliby otrzymać ci emeryci i renciści, których świadczenie nie przekracza wysokości przeciętnej emerytury – ok. 2 tys. zł. Deflacja powoduje, że waloryzacja wynikająca z przepisów będzie rekordowo niska. Poprzedni rząd prognozował, że wyniesie zaledwie 0,52 proc., ale wszystko wskazuje, że nawet ten szacunek był zbyt optymistyczny i faktycznie może wyjść zaledwie 0,04 proc. To w praktyce oznaczałoby, że dla najniższych emerytur podwyżka wyniosłaby zaledwie... 30 gr, a dla przeciętnych – 80 gr. Dopiero osoby, których świadczenie wynosi 2,5 tys. zł, mogłyby liczyć na złotówkę podwyżki. A najbogatsi emeryci dostający świadczenia w wysokości ok. 5 tys. zł otrzymaliby 2 zł podwyżki.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.