Dlaczego kobietom płaci się mniej? Mózgi pracodawców nie różnią się od mózgów reszty społeczeństwa. Są pełne stereotypów i leniwe

Dlaczego kobietom płaci się mniej? Mózgi pracodawców nie różnią się od mózgów reszty społeczeństwa. Są pełne stereotypów i leniwe
Wygląda to tak, jakby wybitni uczniowie wprawiali swoje koleżanki w kompleksy. Cools i spółka mówią wprost, że kontakt z nimi powoduje u dziewcząt obniżanie się pewności siebie. Przestają więc zaskakiwać badania pokazujące, że rzadziej uczestniczą one w aktywnościach związanych z konkurowaniem (np. turniejach), jeśli biorą w nich udział przedstawiciele obu płci. DGP
11 maja 2019

Uważacie, że zarabiacie zbyt mało? Wiadomo. A jesteście pewne… siebie? Jeśli nie, to macie małe szanse na podwyżkę.

4214209-okladka-magazyn-dgp-10-maja-2019.png

Z czasów podstawówki został mi w głowie taki oto obrazek (założę się, że wam także). Zbliża się koniec przerwy, uczniowie zbierają się pod klasą. Nauczyciel otwiera w końcu drzwi i jako pierwsze do sali wchodzą dziewczęta, a wśród nich kilka takich, które zawsze siadają w pierwszej ławce. Chłopcy w większości fortyfikują się w tylnej części klasy. Dziewczyny z pierwszych rzędów siedzą w nich nie przez przypadek – to prymuski, które każdą ocenę poniżej piątki traktują jako osobistą tragedię. Pupilki nauczycieli. Ale i umiejscowienie chłopców nie jest przypadkowe – pokazuje, że aż tak bardzo o swoje oceny nie dbają, szczególnie nie przejmują się także tym, co myśli o nich nauczyciel. Dobitnie świadczą o tym zresztą zeszyt uwag i końcowe oceny ze sprawowania.

To nie tylko wybiórcza obserwacja. Udowodniono już, że średnio dziewczęta naprawdę radzą sobie w szkole lepiej od chłopców. I jak pokazali naukowcy pod wodzą Davida Geary’ego z Uniwersytetu Missouri, sprawdza się to bez względu na szerokość geograficzną. Psycholodzy przebadali osiągnięcia 1,5 mln piętnastolatków z całego świata, bazując na danych z lat 2000–2010, i okazało się, że tylko kilka pomniejszych państw wyłamało się ze wspomnianej prawidłowości.

A jednak gdy dzieci opuszczają szkolne mury, dzieje się coś dziwnego. Wartość odpowiednika ocen w dorosłym życiu – zarobków – w przypadku dziewcząt spada w porównaniu do pensji chłopców. Z danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że nierówności płacowe między kobietami i mężczyznami wynoszą od 5 proc. (Luksemburg) do 35 proc. (Korea Południowa). W Polsce to ok. 7–10 proc. Dysproporcje finansowe często tłumaczy się po prostu dyskryminacją kobiet na rynku pracy, przy czym implicite zakłada się, że faceci zawiązali przeciwko płci pięknej jakiś spisek płacowy.

Czy słusznie?

Zgubne przyzwyczajenie

Niektórzy na samą myśl, że rynek może nierówno traktować pracowników ze względu na płeć, reagują alergicznie. Argumentują, że gdyby za tę samą pracę kobiety można było wynagradzać gorzej niż mężczyzn, racjonalnie kalkulujący pracodawcy zatrudnialiby wyłącznie panie, aby zwiększać zyski. Skoro większość firm zatrudnia personel mieszany, luka płacowa nie istnieje.

To efektowne, ale błędne rozumowanie. Ja sam przez długi czas byłem ofiarą jego uroku. Prawda jest taka, że luka płacowa istnieje nie dlatego, że kobiety nie potrafią wykonać tej samej pracy równie dobrze co mężczyźni, ale dlatego że zdaniem pracodawców nie potrafią wykonać tej pracy równie dobrze. I przez takie mylne przekonanie firmy płacą paniom mniej. Dla jasności: mówimy tu o profesjach niewymagających tężyzny fizycznej, bo te jej wymagające – od kiedy gospodarka światowa usługami stoi – są coraz rzadsze. Nie chodzi o górnictwo.

Owo błędne przekonanie pracodawców nie jest jednak rezultatem wrodzonej męskiej złośliwości czy tak chętnie tropionego przez feministki seksizmu. Stoi za nim coś potężniejszego: stereotyp. W czasach przedkapitalistycznych, czyli przed rokiem 1800, gdy większość ludzkości pracowała na roli, utrzymanie gospodarstwa domowego spadało mniej więcej po równi na kobietę i mężczyznę. Od wybuchu rewolucji przemysłowej sytuacja uległa zmianie. Jak tłumaczy prof. Marina Adshade, ekonomistka z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, autorka książki „Seks i pieniądze”, postęp technologiczny w czasach kapitalistycznych przesunął ciężar utrzymania na mężczyznę, przypisując jego żonie rolę opiekunki domowego ogniska. Ducha tej ery dobrze oddaje niemieckie powiedzenie, że przeznaczeniem kobiety jest KKK (Kinder, Kuche, Kirche, czyli dzieci, kuchnia i kościół). W tym świetle nie dziwi też, że np. w Polsce w okresie międzywojnia stawiano wchodzącym na rynek pracy paniom tak absurdalne wymagania jak obowiązek zachowania celibatu. Nie były tam mile widziane i skoro już chciały pracować, musiały wyzbyć się seksualności.

Z danych OECD wynika, że jeszcze pod koniec XIX w. odsetek kobiet pracujących zawodowo w krajach uprzemysłowionych wahał się od zaledwie 16 proc. (Kanada) do 36 proc. (Niemcy), a rosnąć zaczął dopiero w latach 60. XX w. Dzisiaj wynosi ok. 50–60 proc., ale to wciąż o wiele mniej niż w przypadku mężczyzn – globalna średnia dla nich to 75 proc.

Stereotyp kobiety nadającej się głównie do prac domowych miał aż 150 lat na to, żeby zakorzenić się w powszechnej (nie)świadomości. Myślenie stereotypami, jak udowodnili ekonomiści behawioralni, jest dla ludzi czymś naturalnym, stosowanym bezwiednie i automatycznie. Trudno je kontrolować. Profesor Daniel Kahneman, który za swoje osiągnięcia otrzymał Nagrodę Nobla, nazwał część naszego umysłu odpowiedzialną za automatyczne reakcje i proste skojarzenia przyczynowe „Systemem 1”. Myślenie krytyczne, refleksyjne ochrzcił mianem „Systemu 2”. Bardzo trudno go rozwinąć i pielęgnować, choćby dlatego że wymaga to... wysiłku fizycznego (stąd bez glukozy we krwi, czyli kalorii, nie zadziała). Sam z siebie jest leniwy i podatny na sugestie Systemu 1.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.