Samorządy mają wątpliwości, jak stosować nową ustawę o pieczy zastępczej

Przeszkole
PrzeszkoleShutterStock
10 lutego 2012

Przeciwdziałanie kryzysowi rodzicielstwa zastępczego to jeden z głównych celów obowiązującej od ponad miesiąca ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Na jej efekty trzeba jednak będzie poczekać. Wiele z jej zadań jest na razie realizowanych w ograniczonym wymiarze. Powodem jest jej sposób finansowania, a właściwie brak pieniędzy. Gminy i powiaty muszą je znaleźć w swoich budżetach.

Mało koordynatorów

Od stycznia powiaty muszą powoływać organizatora rodzinnej pieczy zastępczej. Ma to być specjalna jednostka odpowiedzialna za poszukiwanie oraz szkolenie kandydatów do opieki nad dziećmi. Większość z samorządów zdecydowała się na wariant oszczędnościowy, czyli wyodrębnienie specjalnego zespołu w ramach powiatowego ośrodka pomocy rodzinie lub miejskiego ośrodka pomocy społecznej (w miastach na prawach powiatu).

Organizator z kolei ma obowiązek zatrudniania koordynatora rodzinnej pieczy zastępczej, czyli wykwalifikowanej osoby, która ma pomagać rodzinom np. w kłopotach wychowawczych. Jak na razie takich pracowników jest za mało. Ich liczba nie odpowiada nawet ustawowemu limitowi. Zgodnie z nim jeden koordynator ma przypadać na 15 rodzin. Przy czym do końca 2014 r. jego opieką muszą być objęte rodziny z krótkim stażem. Na przykład w Gdańsku będzie w tym roku pracował jeden koordynator, we Wrocławiu i w Łodzi 12, a Kraków planuje ich 15. Jest to związane z tym, że na nowe etaty samorządy muszą znaleźć pieniądze w budżetach.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.