Rząd grozi rektorom publicznych uczelni, że jeżeli nie będą ich podpisywać, będzie to jednoznaczne z rezygnacją z publicznych dotacji. Rektorzy twardo stoją na swoim stanowisku i nie chcą umów.
Uczelnie publiczne uważają, że umowa należy się studentowi tylko wtedy, gdy musi on wnieść opłatę. Powołują się na opinię komisji prawnej Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego, organu współpracującego z MNiSW.
Problem pojawił się w związku z nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym, która obowiązuje od 1 października. Znalazł się w niej zapis, że warunki odpłatności za studia lub usługi edukacyjne określa umowa zawarta między uczelnią a studentem. Chodzi o opłaty pobierane na studiach stacjonarnych za drugi kierunek, powtarzanie zajęć czy studia prowadzone w języku obcym. I tu tkwi istota sporu. Zdaniem studentów oraz MNiSW to obliguje uczelnie, by takie umowy podpisywały z każdym studentem. Zdaniem uczelni tylko z tymi, którzy muszą wnosić opłaty.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.