Rządowa batalia o umowy studenckie

21 października 2011

Rząd grozi rektorom publicznych uczelni, że jeżeli nie będą ich podpisywać, będzie to jednoznaczne z rezygnacją z publicznych dotacji. Rektorzy twardo stoją na swoim stanowisku i nie chcą umów.

Uczelnie publiczne uważają, że umowa należy się studentowi tylko wtedy, gdy musi on wnieść opłatę. Powołują się na opinię komisji prawnej Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego, organu współpracującego z MNiSW.

Problem pojawił się w związku z nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym, która obowiązuje od 1 października. Znalazł się w niej zapis, że warunki odpłatności za studia lub usługi edukacyjne określa umowa zawarta między uczelnią a studentem. Chodzi o opłaty pobierane na studiach stacjonarnych za drugi kierunek, powtarzanie zajęć czy studia prowadzone w języku obcym. I tu tkwi istota sporu. Zdaniem studentów oraz MNiSW to obliguje uczelnie, by takie umowy podpisywały z każdym studentem. Zdaniem uczelni tylko z tymi, którzy muszą wnosić opłaty.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.