Tylko nieliczne ministerstwa zdecydowały się na grupowe zwolnienia urzędników. Premier żąda od urzędów comiesięcznych raportów o stanie zatrudnienia. Do jutra dyrektorzy generalni muszą zredukować etaty do poziomu z 2007 roku.
Zalecenia premiera i prośby, aby szefowie urzędów centralnych zmniejszyli zatrudnienie, nie przyniosły zamierzonego efektu. Po tym jak ustawa o racjonalizacji zatrudnienia w administracji za sprawą prezydenta i Trybunału Konstytucyjnego trafiła do kosza, rząd miał nie odpuścić walki z rosnącą liczbą urzędników. Premier nakazał więc ministrom i wojewodom zredukować zatrudnienie do stanu sprzed końca 2007 r. Teoretycznie mają na to czas jeszcze do jutra. Jak sprawdziliśmy tylko nieliczne urzędy zdecydowały się na ten krok. Pozostałe mówią wprost, że nie zamierzają i nie planują zwolnień grupowych.
Wojewodowie nie tną
W urzędach wojewódzkich ich szefowie całkowicie zapomnieli o zmniejszaniu liczby urzędników i o tym, że obiecali premierowi, że będą we własnym zakresie przeprowadzać cięcia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.