Topolewska: Oświadczam, że nie oświadczam

Michalina Topolewska
Michalina TopolewskaDGP
12 sierpnia 2011

Mimo narzekania na wszechobecne kolejki rodzice wolą odstać swoje i uzyskać zaświadczenie. Wolą się zabezpieczyć niż mieć do czynienia z prokuratorem

Osoby korzystające ze świadczeń na dzieci nie pokochały oświadczeń. Przynajmniej na razie, bo trudno po miesiącu od ich obowiązywania jednoznacznie przesądzać, czy będzie to porażka, czy sukces jednej ze sztandarowych reform rządu. Wydaje się, że na razie zwycięża stare przyzwyczajenie do zdobywania urzędowych zaświadczeń, które uprawniają np. do pobierania świadczeń rodzinnych lub z Funduszu Alimentacyjnego. Rodzice wolą poświęcić czas i pójść po zaświadczenie, na którym urzędnik czarno na białym wyliczy, jaki mieli dochód, ile zapłacili składek i podatku. Stracą czas, ale zyskają pewność, że wszystko będzie się zgadzać.

Pozostało 34% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.