Po wnioskach opozycji o odwołanie ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz Aleksandra Grada, szefa resortu skarbu państwa, przyszła kolej na kolejnego ministra w rządzie premiera Tuska. Tym razem tłumaczyć będzie się Ewa Kopacz, minister zdrowia. Śmiało możemy więc oznajmić – walka o wyborców rozpoczęta!
Świętym prawem opozycji jest sprawdzanie, jak rząd wykonuje swoje obowiązki i wypełnia obietnice przedwyborcze. Gorzej, jeżeli wcale nie chodzi o wytykanie błędów, ale jedynie o nakręcenie szumu medialnego. A tak można odbierać kolejny wniosek PiS o odwołanie minister zdrowia.
Warto więc sprawdzić, co dokładnie posłowie opozycji zarzucają Ewie Kopacz. Ich zdaniem musi ona pożegnać się ze stanowiskiem „...za szerokie otwarcie bramy do prywatyzacji szpitali...”. I dodają – minister potraktowała je jak zwykłe przedsiębiorstwa, które mają walczyć o klienta (czytaj pacjenta) i przynosić zysk. Pytanie tylko, czy lepiej jest zostawić szpitale w obecnej sytuacji, gdy w kolejkach na usunięcie zaćmy czy wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego trzeba czekać nawet rok, pacjenci leżą na korytarzach, bo nie ma dla nich miejsca na salach, a spirala zadłużania placówek medycznych dalej się nakręca.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.