Rodzice zapłacą za reformę edukacji

22 kwietnia 2011

Rodzice sześciolatków, chcąc uchronić swoje pociechy przed przepełnionymi klasami i nieprzygotowanymi na przyjęcie najmłodszych szkołami publicznymi, wybierają te bardziej przyjazne i bezpieczniejsze, choć płatne.

O sytuację pytaliśmy dyrektorów kilkudziesięciu szkół społecznych i prywatnych z kilkunastu miast w Polsce. W zdecydowanej większości usłyszeliśmy to samo – zainteresowanie rodziców sześciolatków jest zdecydowanie większe niż w ubiegłym roku. Niektóre ze szkół, chcąc przyjąć jak największą liczbę maluchów, dokupują kontenery mieszkalne, w których od września będą się odbywać zajęcia starszych klas. Inne już planują rozbudowę. – Mamy trzykrotnie więcej kandydatów niż miejsc dla sześciolatków. Wszystkich nie przyjmiemy, bo nie mamy warunków lokalowych – usłyszeliśmy w gdańskiej II Społecznej SP, w której miesiąc nauki kosztuje 670 zł.

W społecznej SP nr 1 w Białymstoku dyrektor Marzenek Rysiński podjął decyzję o otwarciu dodatkowej klasy dla najmłodszych, a i tak wszystkich chętnych nie przyjmie. Poznańska społeczna SP nr 2 w tym roku otworzy aż trzy klasy tylko dla sześciolatków. Tu czesne też wynosi 670 zł.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.