To prawda – przybywa niepracujących absolwentów szkół wyższych. Ale nie dlatego, że w Polsce jest tak źle, tylko dlatego, że coraz więcej osób kończy studia, a więc ich liczba wśród bezrobotnych rośnie
Młodzi, wykształceni, bezrobotni. Ta zbitka słów wzbudza ostatnio ogromne emocje. No bo jak to możliwe, żeby absolwent wyższej uczelni był klientem pośredniaka – pytają politycy, publicyści, a nawet eksperci. Winią za to rząd, uczelnie, które nie przygotowują studentów do wyzwań na rynku pracy, albo samych młodych ludzi, którzy zamiast studiów inżynieryjnych w dobie kryzysu demograficznego wybierają pedagogikę. Nie są to diagnozy pozbawione racji, trzeba jednak pamiętać, że stałą cechą rynku pracy jest zdecydowanie wyższy wskaźnik bezrobocia młodych na tle ogółu bezrobotnych. A bezrobocie wśród młodych i wykształconych wynika ze statystyki.
Wskaźnik bezrobocia pokazuje, ile osób pozostaje bez pracy w danej zbiorowości. Jeśli niewiele spośród nich ma wyższe wykształcenie, to nawet gdy co druga jest bez pracy, nie ma to specjalnego znaczenia w ogólnym wskaźniku bezrobocia. Co innego, gdy osób po studiach jest zdecydowanie więcej. Rośnie ich zbiorowość, a więc i liczba w urzędach pracy. A ludzi z wyższym wykształceniem w Polsce przybywa. Na początku lat 90. studiowało niecałe 500 tys. osób, dziesięć lat później ponad 1,5 mln, a w ciągu ostatnich pięciu lat prawie 2 mln rocznie. Wyższe wykształcenie na początku lat 90. miało zaledwie 1,8 mln osób, obecnie – ponad 6 mln. Nic więc dziwnego, że wykształconych przybywa także wśród bezrobotnych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.