Król: Edukacyjna rola państwa

Marcin Król
Marcin KrólDGP
9 marca 2011

Naturalnie jesteśmy wszyscy zwolennikami tego, żeby państwo nie wtrącało się w nasze życie. Od dobrych dwustu lat wartość wolności prywatnej jest coraz wyżej ceniona i nie mam wątpliwości, że słusznie. Jednak nie jest do końca jasne, czy wolność tę zawsze potrafimy dobrze wykorzystać. O ile bardzo trudno wyobrazić sobie, by państwo ingerowało w intymne sfery naszego życia, o tyle edukacyjna lub nawet – powiedzmy wprost – pouczająca rola państwa w niektórych innych dziedzinach byłaby przydatna i państwo nie powinno w takich przypadkach zasłaniać się liberalnymi zasadami.

Nie chodzi tylko o to, że wszyscy – jako ludzie prywatni – potrafimy popełniać głupstwa, ale o to, że te głupstwa czasem można eliminować lub ograniczać ich konsekwencje. Tu rola państwa może być bardzo istotna. Jesteśmy przecież, w olbrzymiej większości, ludźmi, którzy wykonują co najmniej dwa zawody: właściwy – lekarza czy budowlańca oraz pracę w domu z rodziną, z dziećmi, dbamy także (a co najmniej powinniśmy dbać) o stosunki w małżeństwie, co wymaga stałego rozważania i przemyśleń. Dlatego nie zostaje nam już czasu na to, żeby zajmować się umiejętnie swoimi pieniędzmi czy właściwie wybierać typ wykształcenia i drogę życiową dla naszych dzieci.

Ostatnio dowiadujemy się z gazet, że lokowanie pieniędzy w bankach na skutek inflacji, podatków i opłat może być zabiegiem nonsensownym, gdyż nie przynosi dochodu, a może nawet przynosić stratę. Otóż oczywiście można uznać, że doradca inwestycyjny powinien nam pomóc, ale on nie ponosi odpowiedzialności za nasze pieniądze, a ponadto nie wszyscy mają aż tyle środków, by doradcę wynająć, czasem wystarczy im zwodnicza reklama banków. Państwo w niczym im nie pomaga. Wprawdzie ogranicza przez restrykcje sumy kredytów hipotecznych, ale to są tylko restrykcje. Ani minister finansów, ani jego przedstawiciele nie mówią nam o zagrożeniach płynących ze źle czynionych inwestycji. Brak takiej wiedzy doprowadził zresztą do obecnego kryzysu, gdyż Amerykanie brali kredyty hipoteczne jak szaleni, nie zdając sobie sprawy, że musi to kiedyś doprowadzić do krachu. W sposób niewątpliwy państwo im nie pomogło.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.