Subfundusze OFE to tylko mydlenie oczu

7 marca 2011

Tworzenie dodatkowych kont OFE przy składce niższej niż 5 proc. jest nieopłacalne dla klientów, bo ich świadczenia emerytalne spadną – uważają eksperci.

W czerwcu wreszcie ruszą prace nad subfunduszami OFE – zapowiedział minister Michał Boni. Miały one powstać kilkanaście lat temu, ale twórcy reformy nie doprecyzowali, jak mają wyglądać, a kolejne ekipy nie podjęły tej pracy. Przez ostatnie lata toczyły się dyskusje, czy funduszy powinno być cztery (jak proponowała KNF), trzy (jak w 2009 r. chciał resort pracy), czy może dwa: tylko zwykły i bezpieczny (jak planowano w 1997 r.). W każdym wariancie podział składki między mniej i bardziej ryzykowne inwestycje (akcje, obligacje itp.) zależeć miał od wieku. Teraz dyskusja ma głównie walor medialny. Przy niższej składce wprowadzenie subfunduszy jest wątpliwe. Minister Jacek Rostowski proponuje wręcz, by zamiast funduszu bezpiecznego przekazywać pieniądze starszych osób z OFE do ZUS.

– Wszystko zależy od podziału składki w II filarze – ile trafi do OFE, a ile na subkonta w ZUS – uważa Agnieszka Chłoń-Domińczak, ekspert SGH. Boni proponuje, by do OFE trafiało docelowo 5 proc. składki, rząd – 3,5 proc. – Przy niskiej składce na OFE kolejne podziały na subfundusze będą trudne – mówi Chłoń-Domińczak. Zespół Boniego, w którym była ekspertem, proponował jesienią, by docelowo subfundusze były dwa: agresywny dla młodych i bezpieczny (z 92,5 proc. obligacji) dla starszych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.