Bartosz Marczuk: Tusk ściga emerytów kułaków

Bartosz Marczuk
Bartosz MarczukDGP
10 września 2010

Proponowana przez premiera kwotowa podwyżka emerytur jest nie tylko dowodem na mało wybredny populizm rodem z ZSRR, gdy piętnowano tzw. kułaków. Doprowadzi też do wzrostu szarej strefy, ucieczki na świadczenia i zniechęci do aktywności starsze osoby.

Waloryzacja – gdzie wszyscy emeryci otrzymują taką samą kwotę podwyżki lub gdy podnoszone są tylko niższe świadczenia – jest niesprawiedliwa. Karze osoby, które były pracowitsze i więcej pieniędzy odprowadzały do ZUS. Ponadprzeciętnie zyskują natomiast ci, którzy często się nie przepracowywali albo nie podnosili kwalifikacji. Pracowali krócej i zarabiali mniej. Taki sposób podnoszenia świadczeń może też prowadzić do fatalnych skutków. Pracownicy mogą unikać legalnej pracy, aby nie podnosić przyszłej emerytury, która już za chwilę nie będzie podwyższana. Będą też zachęcani do tego, aby wcześniej odejść na świadczenie. Jeśli tak zrobią, dostaną podwyżkę, gdy będą dłużej pracować – już nie.

Emerytura to nie łaska. Jej wysokość, nawet w starym systemie (poza wyjątkami, np. za pracę górniczą czy hutnika), wynika w dużej mierze z wcześniejszej aktywności zawodowej – zależy od uzyskiwanych zarobków, czyli tym samym poniesionych w formie składek do ZUS kosztów, tzw. lat składkowych (głównie praca) i nieskładkowych (np. studia), oraz wysokości tzw. kwoty bazowej. W nowym systemie, do którego już przechodzimy, będzie się liczył wyłącznie poniesiony wcześniej wkład. Obecny sposób waloryzacji świadczeń – rosną w marcu o inflację z poprzedniego roku oraz co najmniej 20 proc. realnego wzrostu płac – jest z punktu widzenia tej zależności racjonalny. Każdy otrzymuje określony tak samo procent podwyżki i nie ma nic dziwnego w tym, że ten, kto pracował dłużej i wpłacił do ZUS więcej pieniędzy, kwotowo otrzyma więcej niż ten, kto aktywny był krócej i mniej zarabiał. Gdyby wprowadzić waloryzację kwotową, gdzie osoba otrzymująca np. 1200 zł dostaje np. 200 zł (16,7 proc.), a ten, kogo emerytura wynosi 2500 zł, np. 100 zł (4 proc.), doprowadziłoby to do poczucia ogromnej niesprawiedliwości.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.