Dalsze ograniczanie pieniędzy na utrzymanie policji odbije się na zwykłych ludziach. To wniosek z raportu NIK.
Dopiero po zbadaniu sprawy przez NIK dokładnie wiadomo, o ile rząd ściął wydatki na policję w ubiegłym roku. Wcześniej na ten temat krążyły sprzeczne informacje. Okazuje się, że z zaplanowanych 9,1 mld zł ścięto je do 8,36 mld, czyli o 800 mln! Ale to nie wszystko. Bo 1 stycznia 2009 roku policjantom już zabrakło 400 mln zł na zapłatę faktur z ubiegłego roku. – Zmiany w budżecie wprowadzano nagle, a skoro 90 proc. budżetu policji to wydatki na pensje i emerytury, cięcia musiały dotyczyć innych wydatków – wyjaśnia jeden z posłów.
Przed dylematem, jak załatać tak dziurawy budżet, stanęli szefowie Komendy Głównej policji. Ostatecznie odpowiedzialny za mundurowe finanse Andrzej Trela zdecydował, że zadłuży się u policjantów. Aż o rok przesunął wypłatę świadczeń dodatkowych: zwrotów za urlopy, dojazdy do pracy. Ta decyzja oraz zapowiedź planów reform emerytalnych wywołała dwa ogromne protesty funkcjonariuszy: w Krakowie i Warszawie. Ale tym manewrem szefowie policji uratowali jej codzienne funkcjonowanie. Policjantów stać było na tankowanie radiowozów czy opłacanie biegłych zatrudnionych przy prowadzeniu śledztw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.