Rząd chce wydać ponad 800 mln zł na wielką e-rewolucję służby zdrowia. Na drodze do sukcesu może stanąć poważny problem: niechęć lekarzy, menedżerów i dyrektorów szpitali do komputerów i sieci.
Wizja przyszłości służby zdrowia jest piękna: pacjent przychodzi do lekarza, wyciąga dowód osobisty z podpisem elektronicznym, lekarz na tej podstawie otwiera w komputerze e-kartę pacjenta, umieszcza w niej diagnozę i wypisuje e-receptę, a aptekarz – oczywiście też elektronicznie – odczytuje, o jakie lekarstwa chodzi. Zniknie problem z kolejkami do lekarzy i z nieczytelnymi receptami.
Autopromocja
Pozostało 85% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 85% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
