Ministerstwo Nauki nie monitoruje efektów programu kierunków zamawianych. Za przerwanie nauki na dotowanej przez UE specjalności studentom nie grozi żadna sankcja. Zdaniem ekspertów lista kierunków zamawianych powinna być ustalana przez przedsiębiorców.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) wspiera ze środków UE uczelnie, które kształcą przyszłych inżynierów. Jeszcze w styczniu ogłosi kolejny konkurs na tzw. kierunki zamawiane, czyli matematyczne, techniczne i przyrodnicze. Problem w tym, że rozpoczynając kolejną edycję programu, resort nauki nie wie, jakie są jego dotychczasowe efekty, ponieważ ich nie monitoruje. Eksperci ostrzegają, że część pieniędzy wydanych w ubiegłym roku na dofinansowanie uczelni ścisłych nie zostanie wykorzystana efektywnie, ponieważ akcja ruszyła za późno.
Program bez kontroli
Do programu kierunków zamawianych zakwalifikowały się 43 uczelnie, które realizują 64 projekty o łącznej wartości 370 mln zł. Największą część wydatków stanowią stypendia motywacyjne w wysokości 1 tys. zł, które przysługują najlepszym studentom kierunków zamawianych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.