Nie rozumiem, dlaczego miałabym pytać fiskusa, czy darowizna, którą chcę przekazać synowi, nie jest aby sztuczną konstrukcją mającą na celu unikanie opodatkowania. I jeszcze na dodatek płacić za to 20 tys. zł? Kogo stać, niech płaci.
Mnie wystarczy obowiązujący od ponad pół wieku kodeks cywilny. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby w ostatnim czasie coś się zmieniło w zapisanej w nim definicji darowizny. Owszem, zdaję sobie sprawę z tego, że kodeks cywilny to nie Twitter ani Facebook i że zagląda się do niego znacznie rzadziej. Jeśli w ogóle. Dlatego pozwolę sobie przypomnieć: „przez umowę darowizny darczyńca zobowiązuje się do bezpłatnego świadczenia na rzecz obdarowanego kosztem swego majątku” (art. 888).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.