Rok wyborczy to ciekawy okres w podatkach. Ze wszystkich stron sceny politycznej dowiadujemy się o nowych pomysłach fiskalnych. Oczywiście różne partie mają różny target wyborczy, dlatego jedni pod publikę zapewne będą obiecywali podwyższenie podatku dla najlepiej zarabiających (co dla mnie stanowi absurd sam w sobie), inni będą nam opowiadali o obniżkach, usprawnianiu systemu, przyjaznej administracji – niemal o przymierzu pomiędzy podatnikami a przedstawicielami fiskusa. Oczywiście tak to już jest i tego nie zmienimy: politycy obiecują, a naszą rolą jest ich później z tych obietnic rozliczać.
Jednak nie dajmy się zmylić pozorom. Żyjemy w państwie prawa, ale „nie jest dopuszczalne dochodzenie na drodze sądowej spełnienia obietnic wyborczych – tak stwierdził Sąd Najwyższy w uchwale z 20 września 1996 r. (sygn. akt III CZP 72/96). I pomimo upływu czasu twierdzenie nie utraciło na aktualności, bo w wyroku z 2011 r. sąd oddalił powództwo wyborcy, który poczuł się oszukany, wskazując w uzasadnieniu, że „przedwyborczych obietnic partii nie można traktować jako umowy albo przyrzeczenia wyborczego”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.