Autopromocja

Podatek od sklepów jest zgodny z dyrektywą VAT

podatki
Dyrektywa 112 o VAT jasno wskazuje, że państwo członkowskie nie może wprowadzić w swoim ustawodawstwie podatków w swej konstrukcji zbliżonej do VAT.ShutterStock
5 września 2016

Danina od sprzedaży detalicznej nie jest ani podatkiem powszechnym – pewnie 90 proc. podmiotów nie jest nim objętych, ani proporcjonalnym, bo mamy zaledwie dwie stawki. Nie jest też podatkiem wielofazowym – opodatkowuje jedynie ostatni etap dystrybucji towarów. Nie wprowadza również mechanizmu odliczenia podatku poniesionego na poprzednim etapie. Bez lupy widać, że coś jest nie tak. I do VAT-u temu podatkowi niezwykle daleko - mówi Roman Namysłowski doradca podatkowy i partner w Crido Taxand.

2653297-roman-namyslowski-doradca-podatkowy.jpg
Roman Namysłowski doradca podatkowy i partner w Crido Taxand

Nie. Dyrektywa 112 o VAT jasno wskazuje, że państwo członkowskie nie może wprowadzić w swoim ustawodawstwie podatków w swej konstrukcji zbliżonej do VAT. Reguluje to wprost art. 401 dyrektywy. Wynika z niego, że dyrektywa nie sprzeciwia się możliwości utrzymywania lub wprowadzania podatków, „które nie mają charakteru podatków obrotowych, pod warunkiem że pobór tych podatków, ceł i należności nie wiąże się w wymianie handlowej między państwami członkowskimi z formalnościami przy przekraczaniu granic”. To oznacza, że podatek od handlu należy oceniać przez pryzmat fundamentalnych cech VAT. Trybunał Sprawiedliwości UE wyjaśnił, jakie są zasadnicze cechy charakterystyczne VAT. To: powszechne stosowanie VAT do czynności, których przedmiotem są towary lub usługi; ustalenie jego kwoty w sposób proporcjonalny do ceny otrzymanej przez podatnika jako świadczenie wzajemne za dostarczone towary lub usługi; pobór podatku na każdym etapie procesu produkcji i dystrybucji, w tym na etapie sprzedaży detalicznej, niezależnie od ilości wcześniejszych transakcji; odliczenie od VAT należnego od podatnika kwot zapłaconych na poprzednich etapach procesu produkcji i dystrybucji, co oznacza, że podatek na danym etapie stosuje się wyłącznie do wartości dodanej na tym etapie oraz że końcowe obciążenie podatkowe ponosi ostatecznie konsument.

Tak naprawdę to z VAT wiąże go jeden element – opodatkowanie sprzedaży detalicznej. Danina od sprzedaży detalicznej nie jest ani podatkiem powszechnym – pewnie 90 proc. podmiotów nie jest nim objętych, ani proporcjonalnym, bo mamy zaledwie dwie stawki. Nie jest też podatkiem wielofazowym – opodatkowuje jedynie ostatni etap dystrybucji towarów. Nie wprowadza również mechanizmu odliczenia podatku poniesionego na poprzednim etapie. Bez lupy widać, że coś jest nie tak. I do VAT-u temu podatkowi niezwykle daleko.

Przykładem takich doświadczeń jest podatek dotyczący zawieranych umów ubezpieczeniowych (tzw. insurance premium tax). Podmioty oferujące przykładowo sprzęt RTV czy AGD, zamiast sprzedawać towar za 100 + VAT, sprzedawały za 80 + VAT. Pozostałe 20 traktowały jako ubezpieczenie. Dzięki temu część ceny obciążonej dotychczas VAT była zwolniona z tej daniny. Efekt był taki, że sklepy płaciły mniej VAT (od mniejszej podstawy) do urzędu skarbowego. Brytyjski fiskus wprowadził więc podatek od tego rodzaju umów, a stawka była identyczna jak stawka VAT. Prowadziło to do opodatkowania usługi ubezpieczenia, a podstawą opodatkowania był obrót. Czyli można byłoby za Lewiatanem powiedzieć, że podatek taki narusza przepisy dyrektywy VAT, bo jest zbliżony w swej konstrukcji do VAT. Tymczasem TSUE wyraźnie wskazał, że podatek taki nie narusza przepisów dyrektywy VAT. Myślę więc, że również Polsce nikt nie zarzuci, że podatek od sprzedaży detalicznej jest niezgodny z dyrektywą. Nie można natomiast wykluczyć, a nawet można zaryzykować tezę, że jest wysoce prawdopodobne, że nowy polski podatek zostanie uznany za niedozwoloną pomoc publiczną. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.