Jedlak: Podwójna linia orzecznicza i rozdwojona jaźń podatnika

Krzysztof Jedlak, kierownik działu podatki
Krzysztof Jedlak, kierownik działu podatkiDGP / Wojtek Gorski
15 marca 2013

Jednym z najgorętszych tematów podatkowych, którymi często zajmuje się ostatnio NSA, jest kwestia imprez integracyjnych. Chodzi o to, czy udział w takiej imprezie – zorganizowanej i opłaconej przez pracodawcę (często połączonej z wyjazdem) – stanowi nieodpłatne świadczenie, od którego pracownik powinien zapłacić PIT, czy nie.

Na szczęście z ogłoszonych w minionych tygodniach wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego wynika, że samo zaproszenie na imprezę nie stanowi podstawy do opodatkowania (przez pewien czas nawet ta – na pozór oczywista – kwestia nie była jasna). Innymi słowy, w ocenie NSA trzeba w imprezie rzeczywiście wziąć udział, by stanąć przed dylematem: płacić podatek czy nie (w praktyce przed dylematem staje najpierw pracodawca – jako płatnik, który musi zdecydować, czy pobrać zaliczkę na PIT). Wyroki zapadają jeden za drugim i sędziowie – co wydaje się naturalne – postanawiają w nich ujednolicić linię orzeczniczą. Wyraźnie o tym mówią, uzasadniając kolejne orzeczenia. Problem w tym, że za każdym razem ujednolicają ją po swojemu, w efekcie czego mamy już dwie pełnoprawne linie orzecznicze (można rzec, że jest remis). Korzystną dla podatników – nie ma podatku, jeśli nie można ustalić wartości świadczenia, jakie otrzymał pracownik, np. nie można policzyć, za ile zjadł i wypił – i niekorzystną (koszty imprezy można podzielić na wszystkich uczestników lub też w inny sposób poradzić sobie z technicznymi problemami z określeniem wartości świadczenia, a więc i podstawy opodatkowania). NSA tak wtedy wyjaśnił problem, że jesteśmy dokładnie w punkcie wyjścia: Kowalski może podatku nie zapłacić, ale Nowak już tak – w zależności od tego, komu urzędnik dobierze się do skóry i na których sędziów ostatecznie podatnik trafi, jeśli zechce się spierać z fiskusem. Kowalski, który wygra przed sądem, będzie chwalił wymiar sprawiedliwości. Nowak, który przegra, będzie... Lepiej chyba nie przytaczać tego, co powie. A Wiśniewski uzna, że nic mu po tym, co twierdzą sądy, bo i tak nie wie, co zrobić.

Pozostało 25% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.