Kutarba: Płacenie podatków jest jak wyrywanie zęba – musi boleć

Marek Kutarba
Marek Kutarba, zatępca redaktora naczelnegoDGP
28 marca 2012

Jeśli jest coś, czego nie znoszę bardziej od rozgotowanego szpinaku, który jest najbardziej traumatycznym wspomnieniem kulinarnym mojego dzieciństwa, to jest to płacenie podatków. Rzecz skądinąd nieobca większości z nas. I zupełnie naturalna.

Kłopot z podatkami polega jednak na tym, że w ich przypadku lubienie czy nielubienie nie ma nic do rzeczy. Godząc się na życie w tym, a nie innym miejscu, i w takim, a nie innym społeczeństwie, musimy niestety pogodzić się i z tego typu niedogodnościami, jak dzielenie się zawartością własnej spiżarni z innymi. A jako że większość z nas nie ma zbyt rozwiniętej potrzeby wspomagania innych, państwo stara się jak najskuteczniej nas w tej dobroczynności wyręczyć. I po to właśnie tak skrupulatnie przetrząsa nasze kieszenie za pośrednictwem swoich przedstawicieli, czyli niezbyt lubianych pracowników skarbówki. Co innego jednak kogoś nie lubić, bo i fakt, robota taka, że lubić trudno. A co innego kierować przeciwko niemu swoją frustrację i agresję, wynikające często nie tyle z tego, że w jakiś szczególny sposób zostaliśmy skrzywdzeni, ile raczej z tego, że ktoś miał czelność udowodnić nam, że w próbach oszukiwania reszty współobywateli nie okazaliśmy się aż tak inteligentni, jak się nam samym wydaje. Dlatego nie rozumiem i zrozumienia znaleźć nie zamierzam dla bandyckich zachowań wobec nikogo, nawet gdy agresję przejawia ofiara inspektora kontroli skarbowej.

Pozostało 36% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.