Nowym metodom wytwarzania i zarządzania towarzyszy dynamiczny rozwój nowych usług, zarówno konsumenckich, jak i przemysłowych. Dlatego temat kolejnej debaty w ramach cyklu „Nie ma przyszłości bez przedsiębiorczości” to „Rozwój i finansowanie technologii kluczem do nowoczesnej niepodległości”.

Czy w tej nowoczesnej gospodarce prawdziwa niepodległość jest możliwa? Jeżeli tak to co ona właściwe oznacza? Czy w zglobalizowanych łańcuch produkcji, w świecie nieustannych zmian wiedzy i nauki taką „technologiczną niepodległość” należy zachować?

Artur Wiza, Asseco: W dobie globalizacji granice państw się zacierają. Dobrze widać to na przykładzie rozwiązań IT, które swobodnie przepływają w dowolne miejsca na świecie. W związku z tym, może nie powinniśmy rozmawiać o niepodległości, ale o niezależności? Uważam, że obecnie nikt nie może być w pełni niezależny, ponieważ każdy z nas używa telefonu czy korzysta z internetu, bez których trudno sobie wyobrazić codzienne funkcjonowanie. Jeżeli wyłączy się sieć, to będziemy bezradni. Może się nad tym nie zastanawiamy, ale jesteśmy w dużej mierze uzależnieni od prądu i technologii. W związku z tym, trudno dziś mówić o całkowitej niezależności czy suwerenności państw, jeżeli technologie mają charakter globalny. Nawet taki kraj, jak Stany Zjednoczone nie jest obecnie w pełni niezależny. Dzisiejsza niepodległość to przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa. Nie tylko tego fizycznego, ale również cyberbezpieczeństwa. Dobrze to widać w takim kraju jak Izrael, otoczonym przez mało przyjazne mu państwa, który mimo to dobrze sobie radzi w obu tych obszarach. Między innymi dlatego, że priorytetowo traktuje się tam bezpieczeństwo, także to związane z technologiami informacyjnymi. Dlaczego? Bo obecnie informacja jest najcenniejszym zasobem. Informacja to ropa naszych czasów. Szef odpowiedzialny za cyberbezpieczeństwo Izraela raportuje bezpośrednio do premiera tego kraju. Pokazuje to, jak wysoko jest postawiona ta funkcja i jak jest ona istotna. Asseco jest największym polskim inwestorem w Izraelu i mamy tam firmę, która obsługuje duże instytucje państwowe. Kiedy w nią zainwestowaliśmy, zostaliśmy poinformowani, że jest tam specjalny dział, który zajmuje się obsługą państwa i że możemy jako inwestor czerpać z naszej spółki zyski, ale nie dostaniemy dostępu do danych i informacji przetwarzanych przez ten dział. To jest słuszne podejście do zarządzania bezpieczeństwem kraju, którego powinniśmy się od nich uczyć. Jeżeli spojrzymy na Polskę, to u nas jest zgoła odmiennie. Jest u nas wiele instytucji państwowych w dużym stopniu uzależnionych od zagranicznych korporacji i technologii. Z doświadczenia wiem, że mają one łatwy dostęp do danych, podczas gdy inne kraje starają się takim sytuacjom przeciwdziałać. Dlatego trzeba definiować obszary, które są dla naszego kraju najistotniejsze i w nie inwestować, aby budować własne rozwiązania, które zapewnią nam przynajmniej trochę niezależności.