- Jeśli pan wspomni o Tesli, to skoczy mi ciśnienie. Ta firma funkcjonuje tylko dzięki rządowym subsydiom. To przykład kapitalistycznego kolesiostwa - mówi Edward C. Prescott w rozmowie z DGP.
Amerykańska gospodarka stanęła już na nogi?
To za mało powiedziane. Ona pędzi. Giełda rośnie (w dniu, w którym oddawaliśmy artykuł do druku, na amerykańskiej giełdzie nastąpiło tąpnięcie, za co winą prezydent USA obarczył bank centralny – red.). Rynek pracy ma się świetnie – nie tylko dlatego, że jest niskie bezrobocie, ale też dlatego, że nowe miejsca pracy mają wysoką jakość i są dobrze płatne. Taka anegdota. Jeden z programów pomocy osobom niepełnosprawnym, który wdrożył jeszcze prezydent Dwight Eisenhower, od dawna był nieefektywny. Dziś liczba niepełnosprawnych korzystających z tego świadczenia... radykalnie maleje. Na rynku pracy pojawiły się szanse także dla nich. Kolejna pozytywna wiadomość: ludzie – i to już dotyczy nie tylko USA, ale wszystkich krajów rozwiniętych – coraz więcej inwestują w siebie, co jest dobrym znakiem w dobie zmagań z robotyzacją. Siła robocza jest coraz lepiej wykwalifikowana.