Słuchając ostatniej wymiany zdań między politykami Platformy oraz PiS, można by pomyśleć, że zarysowała się kolejna linia podziału politycznego i jesteśmy świadkami kolejnego sporu – o to, jak ma wyglądać reforma szpitali w Polsce.
Tymczasem prawda jest taka, że zarówno marszałek Senatu Tomasz Grodzki z PO i minister zdrowia w rządzie PiS mówią niemal to samo: różni się tylko sposób podania. Tylko albo aż tyle. Bo sposób narracji ma niestety kluczowe znaczenie.
Jeżeli marszałek Grodzki mówi o likwidacji, a PiS zarzeka się, że szpitale nie będą zamykane – to w jaki niby sposób mówią to samo? Chodzi o semantykę. Czy przekształcenie szpitala powiatowego na placówkę zajmującą się głównie opieką długoterminową jest jego likwidacją? Czy może zmianą formuły? Czy zmniejszenie liczby oddziałów oraz łóżek jest już częściowym zamknięciem placówki czy tylko restrukturyzacją? Tak można by wymieniać dalej. Ale cel jest jeden. Większość ekspertów, niezależnie od barw politycznych, jest zresztą od dawna zgodna, że szpitali mamy za dużo. Mówią to też politycy PiS i Platformy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.