Rząd odmroził gospodarkę, ale gdy tylko statystyki zaczną się pogarszać, skłonny jest zrobić krok wstecz. Dane już są pesymistyczne. 5 proc. chorujących może mieć brytyjską odmianę koronawirusa – tak wynika z pierwszych badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Naukowcy z krakowskiej uczelni przeanalizowali ok. 400 próbek pobranych od nauczycieli. W tym tygodniu będą wyniki kolejnej partii, która pokaże, czy obecność odmiany brytyjskiej wirusa w populacji rośnie. – Ten wariant jest z nami najprawdopodobniej od jesieni – mówi prof. Krzysztof Pyrć, który nadzoruje badania. Jak to się przekłada na sytuację epidemiczną? Zdaniem wirusologa nadal brakuje rzetelnych danych mówiących o tym, czy ta modyfikacja jest bardziej zaraźliwa. – Wpływ na to mogą mieć także zachowania społeczne. W Wielkiej Brytanii na jej rozprzestrzenienie miały w dużej mierze wpływ nie tyle właściwości wirusa, ile brak obostrzeń – komentuje prof. Pyrć.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)