Dla rodzin pracowników medycznych, dla współpracowników szpitala, dla pacjentów – każda placówka inaczej zorganizowała system rozdzielania dawek szczepionki na COVID-19, które mogłyby się zmarnować. Jak dowiedział się DGP, otrzymało ją dotychczas kilkaset osób spoza listy. Część systemowo, jednak nadal są osoby, co do których nie ma uzasadnienia – jak aktorzy czy radni.
Dyrektorzy szpitali przyznają, że nie wszyscy uprawnieni, którzy się zapisali na dany dzień, przychodzą. I muszą, zgodnie z zaleceniami NFZ i MZ, mieć gotowe listy, kogo wprowadzić na to miejsce. Tak aby nie wyrzucić ani jednej dawki. Jednak brak jasnych kryteriów wywołuje burze, jak po szczepieniu aktorów spoza listy. I wewnętrzne kłótnie. – Początkowo było bardzo sprawiedliwie. Była lista według PESEL – szczepienia miały się zacząć od najstarszych, ale kiedy okazało się, że będą dodatkowe dawki, wtedy wyszło na jaw, że bardziej uprzywilejowani są ci, którzy dobrze znają dyrektora. Pominięto np. pracowników oddziału covidowego – opowiada pracownik jednego z warszawskich szpitali.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.