Balansowanie na linie: W szpitalach podaż i popyt się nie liczą. Wyceny zabiegów robią urzędnicy

szpital lekarz
szpital lekarzShutterStock
15 kwietnia 2017

Tu się przytnie, tu się doda, potem wyciągnie średnią – zasady ustalania stawek za leczenie to dla większości Polaków wiedza tajemna. W publicznej ochronie zdrowia podaż i popyt nie decydują o cenach. Robią to urzędnicy.

Opisywane kilka tygodni temu na łamach DGP wstępne propozycje obniżenia stawek za leczenie najmłodszych pacjentów to wierzchołek góry lodowej. W tym tygodniu resort zdrowia poinformował, że zmian tych jednak nie będzie, ale to wcale nie kończy dyskusji. Za wiele świadczeń Narodowy Fundusz Zdrowia płaci bowiem poniżej kosztów, co powoduje wzrost zadłużenia placówek zdrowotnych. Za inne świadczenia stawki były do tej pory zbyt wysokie, a to z kolei stymulowało powstawanie kolejnych prywatnych i publicznych oddziałów i klinik. Próba uporządkowania tego systemu budzi wiele emocji, a zapowiadane obniżenie stawek rodzi sprzeciw nie tylko właścicieli prywatnych placówek. W przypadku wielodziałowych szpitali publicznych sztuką było osiągnięcie równowagi i finansowanie, np. izby przyjęć z nadwyżek z oddziału kardiologii interwencyjnej lub części procedur onkologicznych.

Pozostało 96% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.