Autopromocja

Policja będzie cię szukać. Karą może być nawet areszt. Za co?

Tramwaj Warszawa transport komunikacja miejska pasażerowie
Jeżdżąc bez biletu narażamy się na poważne problemy z prawemdziennik.pl / Konrad Żelazowski
10 kwietnia 2024

Wiele osób uważa, że jazda bez biletu komunikacją miejską to niewielkie przewinienie. Kontrolerzy nie jeżdżą przecież wszystkimi autobusami czy tramwajami, więc szansa na mandat jest znikoma. A nawet jeśli go dostaniemy, to przecież nikt nie będzie nas ścigał. To bardzo złe myślenie.

Jadę bez biletu. Jaki mandat?

Zależy od miasta. Przykładowo w Warszawie to nawet 266 zł, w Gdańsku 300 zł, natomiast w Łodzi aż 509 zł. Dla jednych to dużo, dla innych na tyle niewiele, że stwierdzają, iż "opłaca im się" raz na jakiś czas zapłacić mandat, bo koszty i tak będą mniejsze niż regularne kupowanie biletu miesięcznego. To jednak zgubne myślenie, bo może prowadzić do poważnych problemów z prawem. 

Co grozi za jazdę „na gapę”?

W pierwszej kolejności za niezapłacenie kary w terminie będą naliczane odsetki. Sprawa może też być skierowana na drogę windykacyjną, a koszty z tym związane będzie musiała pokryć osoba ukarana mandatem. To jednak nie wszystko.

Zgodnie z art. 121 § 1. Kodeksu wykroczeń każdy, „kto, pomimo nieuiszczenia dwukrotnie nałożonej na niego kary pieniężnej określonej w taryfie, po raz trzeci w ciągu roku bez zamiaru uiszczenia należności wyłudza przejazd koleją lub innym środkiem lokomocji, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".

Oznacza to, że jeśli trzykrotnie w ciągu roku dostaniemy mandat i go nie zapłacimy, sprawą zainteresuje się policja. Będzie nas szukać pod adresem zameldowania lub u członków naszej rodziny, próbując ustalić aktualne miejsce naszego pobytu.
 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.