Publiczny transport po pandemii trzeba będzie układać od nowa

Eksperci obawiają się, że zbyt duże cięcia w komunikacji miejskiej: likwidacja połączeń i zmiana częstotliwości kursowania, nakręcą tylko spiralę odpływu pasażerów. Ci albo zostaną wykluczeni komunikacyjnie, albo jeśli będzie ich stać, przesiądą się do własnego samochodu.
Przystanek autobusowy ShutterStock
21 kwietnia 2020

Zaostrzone normy bezpieczeństwa spowodują, że koszt przewozu pasażerów wzrośnie. Miasta stoją przed wizją cięcia wydatków.

Komunikacja miejska w liczbach:
Komunikacja miejska w liczbach:

Po pandemii trzeba będzie na nowo opracować systemy komunikacji. Pasażerowie nie będą chcieli jeździć zatłoczonymi autobusami, tramwajami i metrem. Część z nich przesiądzie się do samochodów, część po odwołaniu stanu epidemicznego pozostanie w trybie pracy zdalnej. Włodarze muszą się liczyć także z tym, że po epidemii wpływy z biletów będą spadać.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png