Mamy być kolejową bramą do Europy. Samorządy chcą więcej. Terminale, przeładunki, centra logistyczne – w tym miasta upatrują szans na rozwój
Rozmowy z Chinami to fakt. Ministerstwo Rozwoju już zapewnia, że w perspektywie dziesięcioleci będą to duże przedsięwzięcia i potężne profity. Zatem można by powiedzieć – mamy to. Tylko co tak naprawdę? Czy samorządy leżące na trasie Nowego Jedwabnego Szlaku zyskają na umowach, a ich mieszkańcom będzie się żyć lepiej, czy też wydadzą więcej, a podjęte inwestycje zostaną bez zabezpieczeń i poparcia ze strony rządu? Jak dotąd w dużych miastach przeważa huraoptymizm, ale pojawiają się i powściągliwe głosy z mniejszych gmin. Brakuje konkretów, a do rozmów nie wszyscy zainteresowani zostali zaproszeni. Nawet ci, przez których tereny ma przejechać chiński pociąg, by dalej popędzić na zachód. Myśląc o szlaku, nieoficjalnie mówi się o Małaszewiczach w gminie Terespol, Łodzi czy Trójmieście. Szanse zyskać więc powinny odpowiednio uzbrojone tereny, objęte strefami ekonomicznymi oraz wolnymi obszarami celnymi. Być może zyska też Biała Podlaska ze swoim od lat niewykorzystanym lotniskiem. szansę ma jej dać Pomorska Strefa Ekonomiczna, która podobnie jak Łódzka SSE czynnie przygotowuje się do przyjęcia chińskich dóbr. Na to potrzebne są jednak pieniądze.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.