Po zawieszeniu międzynarodowych połączeń lotniczych i kolejowych trzeba zorganizować transport powrotny dla tysięcy Polaków, którzy utknęli za granicą.
Na polskich lotniskach zrobiło się niemal tak pusto, jak po erupcji islandzkiego wulkanu Eyjafjallajökull w 2010 r., kiedy nasz kraj, wzorem dużej części Europy, zamknął przestrzeń powietrzną. Wtedy powodem obostrzeń były kwestie bezpieczeństwa samolotów, a teraz próba powstrzymania koronawirusa. Przy szybkim rozprzestrzenianiu się patogenu na południu i zachodzie Europy Polska jako pierwsza na kontynencie zdecydowała się wstrzymać międzynarodowe połączenia lotnicze. Wpuszczane są jedynie zaplanowane wcześniej czartery z turystami wracającymi z wakacji i specjalne loty narodowego przewoźnika, na które można kupować bilety na jego stronach internetowych. Dla porównania Czesi, którzy kilka dni temu wprowadzili stan wyjątkowy, poszli nieco inną drogą. Wprawdzie też nie wpuszczają na swoje terytorium ogromnej większości obcokrajowców, ale utrzymali międzynarodowe połączenia lotnicze, co pozwala ich rodakom wrócić do kraju.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.