Autopromocja

Kolejowa Polska A i B. Część województw nie radzi sobie z organizacją przewozu

pociąg, kolej, transport
Statystyczny mieszkaniec województwa pomorskiego jeździ pociągiem średnio 13 razy więcej niż mieszkaniec Lubelszczyzny.ShutterStock
23 października 2019

Statystyczny mieszkaniec województwa pomorskiego jeździ pociągiem średnio 13 razy więcej niż mieszkaniec Lubelszczyzny.

4350605-u76550-graf-20a6-20kolej-20-c-p.jpg
Jak korzystamy z kolei

Ogromne dysproporcje między regionami w 2018 r. jeszcze się pogłębiły – wynika z najnowszych danych dotyczących podróżowania koleją w poszczególnych częściach Polski opublikowanych właśnie przez Urząd Transportu Kolejowego. Liderem pozostaje Pomorskie, gdzie każdy mieszkaniec w zeszłym roku podróżował prawie 25 razy. Na kolejnych miejscach znalazły się: Mazowieckie (18,2), Dolnośląskie (9,4) i Wielkopolskie (8,4). Na przeciwległym biegunie są regiony wschodnie – Lubelskie, Podlaskie i Podkarpackie, gdzie na każdego mieszkańca przypadało tylko około dwóch podróży pociągiem rocznie. Do tego na Lubelszczyźnie zanotowano największy, aż 14-proc. spadek liczby podróżnych w porównaniu do 2017 r., do czego przyczyniły się głównie liczne remonty torów.

W większości województw o popularności kolei decydują głównie połączenia regionalne i lokalne. W skali Polski ok. 85 proc. przejazdów odbywa się właśnie takimi pociągami. Skąd jednak aż tak ogromne dysproporcje w wykorzystaniu kolei w regionach? – Liczba pasażerów jest duża zwłaszcza tam, gdzie dynamicznie rozwijają się aglomeracje. W efekcie jest tam wielu chętnych na dojazdy do pracy. W przyszłości te różnice mogłyby się niwelować, gdyby miasta w Polsce Wschodniej zaczęły się rozwijać szybciej – mówi dr Michał Wolański z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Od razu dodaje jednak, że pasażerów do kolei można przekonywać tylko dobrą ofertą – dużą częstotliwością kursów przez cały dzień i atrakcyjnym czasem przejazdu. A z tym województwa radzą sobie różnie.

W ostatnim czasie na rozwój kolei regionalnej postawił np. Dolny Śląsk, gdzie w ciągu trzech lat liczba podróżnych wzrosła o 48 proc. Kolejne połączenia uruchamia powołany w 2008 r. przez władze regionu przewoźnik – Koleje Dolnośląskie. Dodatkowo region jako jeden z nielicznych stara się przejmować od PKP nieczynne linie i je remontować. Ogromnym sukcesem okazała się np. reaktywacja połączeń na trasie Wrocław – Trzebnica, którą jeszcze kilkanaście lat temu spółka PKP PLK chciała całkiem zlikwidować. W grudniu województwo zamierza reaktywować połączenia na kolejnej, wyremontowanej własnymi siłami trasie – z Dzierżoniowa do Bielawy.

Ostatnio podróżnych przyrasta głównie tam, gdzie województwa utworzyły własnych przewoźników i przez to na wielu trasach starają się uniezależnić od wielkiej spółki Przewozy Regionalne. W ciągu trzech lat rekordowy, 58-proc. wzrost liczby podróżnych odnotowano w woj. łódzkim, gdzie pięć lat temu zaczęła jeździć Łódzka Kolej Aglomeracyjna. Uruchamia połączenia na kolejnych trasach, a podróżnych kusi nowoczesnym taborem. Podobny, 56-proc. wzrost od 2015 r. odnotowano w woj. małopolskim, gdzie powołano do życia Koleje Małopolskie, które przede wszystkim pomagają dotrzeć do Krakowa.

Według Stanisława Biegi z Centrum Zrównoważonego Transportu część województw nie radzi sobie jednak z organizacją przewozów. Podróżnych przede wszystkich odstrasza fatalna oferta. W efekcie nawet po przebudowie torów pasażerów jest mało. Ostatni przykład to remontowana za 300 mln zł trasa ze Szczytna do Ełku. W ostatnią niedzielę po modernizacji otwarto odcinek z Piszu do Szczytna. Choć to część trasy do Olsztyna, to na zmodernizowanym fragmencie w ciągu dnia kursują tylko trzy pary pociągów. Realizująca połączenia spółka Przewozy Regionalne tłumaczy, że tyle kursów zamówiło woj. warmińsko-mazurskie. – Inny negatywny przykład to uruchamianie pociągów tylko w wybrane dni. Tak działo się np. na trasie z Kielc do Buska-Zdroju, gdzie składy jeździły jedynie w weekendy. Do kolei przekonamy mieszkańców tylko regularnymi kursami od rana do wieczora przez cały tydzień – zaznacza Stanisław Biega.

Według niego możliwości kolei nie wykorzystuje zwłaszcza woj. podkarpackie, które mogłoby m.in. stworzyć lepsze połączenia do rozwijającego się Rzeszowa. Do tego dochodzi efektywność w wydawaniu pieniędzy. – W poszczególnych regionach dysproporcje w dotacjach samorządów do przejazdu jednego pasażera są ogromne. Przykładowo w woj. mazowieckim to 5 zł, w wielkopolskim 7 zł. Z kolei w podkarpackim to ponad 20 zł, a w podlaskim aż 30 zł – wylicza Stanisław Biega. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.