Jeszcze pół roku temu zaciągnięcie kredytu hipotecznego nie stanowiło większego problemu. Sytuacja zmieniła się jesienią, gdy rząd zmienił zasady programu "Rodzina na swoim". Rynek nieruchomości przeżywa kryzys i sprzedają się niemal same cenowe perełki. To sprawiło, że pośrednicy nieruchomości musieli wziąć się do roboty i zmienić w home hunterów – specjalistów od wyszukiwania okazji.
Cztery pokoje w cenie trzech, garaż gratis, meble w cenie – właściciele mieszkań wystawionych na sprzedaż robią, co mogą, by zwabić klientów. W serwisach Gumtree, Otodom czy Oferty.net słowo „okazja” odmieniane jest przez wszystkie przypadki niemal w każdym ogłoszeniu. Mimo to chętnych na zakup nieruchomości ciągle ubywa. Przybywa zaś home hunterów – ludzi, którzy zawodowo zajmują się wyłapywaniem okazji. Ale nie takich, które tym słowem oznaczone są w ogłoszeniach, lecz tych prawdziwych – nieruchomości przecenionych nawet o kilkadziesiąt procent. Z różnych powodów: bo deweloper potrzebuje gotówki na spłatę kredytu, bo właściciel wyjeżdża za granicę, bo rodzina sprzedaje majątek po zmarłym.
Łowcy z sąsiedztwa
Mariusz Bozanowski z Gdyni upolował 68 mkw. w kamienicy przy ul. Wyspiańskiego za 245 tys. zł. To duża przecena, bo za podobne lokale w okolicy zapłacić trzeba powyżej 300 tys. W Warszawie taką perełką okazało się 46-metrowe mieszkanie przy ul. Narbutta na Mokotowie. Home hunter z jednej z warszawskich agencji zdobył je dla klienta za 290 tys. zł. W tej okolicy podobne mieszkania warte są o 60 tys. zł więcej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.