Autopromocja

Wilkowicz: Państwo powie, ile płacić za lokal

Łukasz Wilkowicz, zastępca kierownika działu branże i firmy
Łukasz Wilkowicz, redaktor działu DziennikDGP / Wojtek Gorski
30 lipca 2014

Mamy odpowiedź na gnębiące ludzkość pytanie: co było pierwsze – jajko czy kura? Pierwsze było (i jest) Mieszkanie dla Młodych. Limity, które decydują o tym, czy dany lokal da się objąć pomocą w ramach działającego od kilku miesięcy programu wspomagania młodych w kupowaniu własnego M, niby są oparte na rynkowych cenach.

Równocześnie te limity działają na ceny niczym grawitacja: tam gdzie są wyższe od rynkowego poziomu, mamy do czynienia z ich podwyżkami. Tam gdzie niższe – z obniżkami. Pod tym względem MdM nie różni się od swojej poprzedniczki Rodziny na Swoim.

Z tej praktycznej realizacji idei egalitaryzmu (choć ograniczonej do mieszkaniówki) cieszą się ci, którzy chcieliby zamieszkać w miastach o najwyższych dochodach. Ci z mniejszych, gdzie ceny idą w górę, nie muszą być już szczęśliwi.

Tak musi się kończyć każda ingerencja państwa, która jest uzależniona od ceny nieruchomości. Może wyglądałoby to inaczej, gdyby pomoc była uzależniona od dochodów. Choć i tu znalazłoby się sporo sposobów na wyciągnięcie niezasłużonej pomocy. I godny pochwały pomysł stałby się niewypałem. No, ale to już kwestia określenia priorytetów. Te zaś – jak można wnioskować z wpływu MdM na rynek (bo nie z deklaracji, jakie towarzyszyły opracowywaniu programu) – polegają nie tyle na wspieraniu rozwoju mieszkalnictwa, ile na regulowaniu go. Niezbyt potrzebnym.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.