Amerykańska dominacja gospodarcza jest tłumaczona nieziemskim przywilejem (exorbitant privilege) – tym, że po II wojnie światowej dolar stał się globalną walutą rezerwową. I wciąż nią pozostaje, bo buńczuczne zapowiedzi „dedolaryzacji” to tylko domena publicystycznych fantazji. Ten nieziemski przywilej USA zwykło się uważać za coś w dziejach świata absolutnie wyjątkowego. Czy tak faktycznie jest?
Nowa praca ekonomistów Nuna Palmy (Uniwersytet Manchesterski) i Andre Silvy (portugalska Nova School of Business and Economics) pokazuje, że uprzywilejowanie dolara to ledwie namiastka tego, co kiedyś miało miejsce w dziejach świata. Chodzi o kruszcową dominację, którą przyniosły Europie wielkie odkrycia geograficzne.
Kolumb i inni płynęli na zachód po to, by znaleźć krótszą drogę do Indii. Czyli do Azji, bo przecież chodziło także o Chiny. Europa chciała z nimi handlować, bo tamtejsze surowce i dobra były w Starym Świecie rozchwytywane. I ta misja się Kolumbowi – generalnie rzecz biorąc – udała. Do końca XV w. transport lądem towarów na trasie Chiny–Europa–Chiny trwał około trzech lat. W następnym stuleciu – po otwarciu drogi morskiej – pokonanie tej samej trasy zajmowało już tylko kilka miesięcy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.