Autopromocja

W Polsce zabraknie węgla i będzie bardzo drogi? Wszystko, co musisz wiedzieć

Węgiel wagon
<p>Energetyka odnawialna dalej się rozwija, a wysokie ceny w końcu zduszą popyt</p>ShutterStock
19 lipca 2022

Wojna w Ukrainie wywołała gwałtowny wzrost cen węgla energetycznego na rynkach światowych. Dziś paliwa brakuje, ale niedługo może znów być problem z jego nadmiarem.

W Polsce wydobywa się rocznie 55 mln t węgla kamiennego, z czego 12 mln t to węgiel koksowy (dla hut), a pozostałe 43 mln t to tańszy węgiel do pozostałych zastosowań. Tylko ok. 7 mln t to węgiel nadający się dla gospodarstw domowych i innych „małych” odbiorców – wylicza Bernard Swoczyna z Fundacji Instrat. Nasze elektrownie zużywają rocznie 27 mln t węgla, elektrociepłownie i ciepłownie kolejne 10 mln t. Dotychczas, jak tłumaczy ekspert, ponad 80 proc. zapotrzebowania dużych klientów dostarczały polskie kopalnie, ale im mniejszy klient, tym większe miał wymagania dotyczące jakości i tym trudniej było znaleźć taki węgiel w Polsce. Dlatego – dodaje – około połowy węgla dla gospodarstw domowych, czyli 7–8 mln t z 15 mln t, była importowana, głównie z Rosji.

Anna Senderowicz, analityczka PKO BP, podkreśla, że wojna w Ukrainie wywołała gwałtowny wzrost cen węgla energetycznego na rynkach światowych. –– tłumaczy.

Dodatkowo, jak mówi ekspertka, po tym, jak kontrakty na dostawy gazu zerwał Gazprom, europejscy producenci energii (m.in. Niemcy, Austria) ponownie uruchamiają elektrownie opalane węglem, a to pociąga wzrost zapotrzebowania. – podkreśla.

Kupić, ile się da

Jak przekłada się to na nasz kraj? Eksperci zauważają, że w rządzie atmosfera zaczyna być nerwowa, a to sugeruje, że nie jest dobrze i węgla będzie brakować. O trudnej sytuacji mówili w ostatnich dniach sam premier Matusz Morawiecki i inni przedstawiciele obozu władzy.

Polecenie sprowadzenia węgla z zagranicy dostały od szefa rządu Węglokoks i PGE Paliwa. – informuje nas spółka.

Węgiel kupimy w USA, Kolumbii, Indonezji, RPA lub Australii

Na pierwszy rzut oka oczywisty wydaje się wniosek, że receptą na obecną sytuację jest wzrost krajowego wydobycia. Problem w tym, że szybko tego zrobić się nie da.– wskazuje Anna Senderowicz.

Tomasz Duda, szef zespołu analityków w Biurze Maklerskim Pekao, dodaje, że w pierwszych pięciu miesiącach 2022 r. wydobycie wzrosło rok do roku o 1 proc. Podkreśla, że zwiększenie produkcji jest bardzo trudnym i czasochłonnym procesem. Głównie wynika to z tego, że w ramach umowy strony społecznej z rządem z 2020 r. polskie kopalnie są przeznaczone do wygaszenia do roku 2049. – Trudno jest inwestować w kopalnie, skoro strategia zakłada zmniejszenie wydobycia w długim okresie – podkreśla Tomasz Duda.

Anna Senderowicz zwraca uwagę, że zanim zwiększą się inwestycje w sektor górniczy, niezbędne są rozmowy z Komisją Europejską dotyczące podejścia do węgla jako paliwa przejściowego w drodze do gospodarki zeroemisyjnej.

Coraz drożej

Ceny węgla w europejskich portach szybują, a złoty słabnie. – Oznacza to, że spółki importujące węgiel do Polski muszą płacić więcej za surowiec, co pozwala polskim kopalniom na zwiększenie siły przetargowej w kwestii cen węgla – akcentuje Tomasz Duda.

Według naszych źródeł w PGG kontrakty z energetyką są obecnie renegocjowane, a rozmowy dotyczą wielkości i ceny kontraktów.

– Energetyka ciągle kupuje węgiel według długoterminowych umów, po niskich cenach. Cena węgla w portach europejskich (tzw. Indeks ARA – Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia) wynosi dziś 392 dol. za tonę, czyli 1886 zł/t. Mówimy tu o cenie węgla dla elektrowni, dobrej klasy węgiel dla gospodarstw domowych kosztuje więcej, a do tego trzeba doliczyć dłuższy kurs statku do Gdańska, transport wewnątrz kraju koleją, workowanie, dowóz ciężarówką i koszty wszystkich pośredników – tłumaczy Bernard Swoczyna.

Jak wylicza Anna Senderowicz, w Polsce cena węgla importowanego na składach oscyluje między 2500 a 3000 zł za tonę. W maju polskie elektrownie płaciły kopalniom 334,74 zł. Jak tłumaczy, znacząco niższa cena płacona przez elektrownie w porównaniu z ceną z importu jest efektem długoterminowych kontraktów spółek górniczych z koncernami energetycznymi. Wśród górników rośnie niezadowolenie z takiego sposobu rozliczeń, stąd naciski na zmianę stawek i żądania płacowe.

Zdaniem Bernarda Swoczyny w krótkim terminie mamy złote czasy – górnictwo ma mocną pozycję do negocjacji z energetyką ws. podwyżek cen w długoterminowych umowach, a węgiel sprzedawany w nowych transakcjach osiąga ogromne ceny. – Ten stan będzie trwał tak długo, jak długo w Polsce, Europie i na świecie popyt na paliwa kopalne przewyższa podaż – dodaje.

Eksperci wskazują, że jeżeli górnikom udałoby się dopiąć swego, z pewnością przełożyłoby się to na jeszcze wyższe – niż zapowiadane – podwyżki cen energii, co z kolei byłoby dodatkowym potężnym impulsem nakręcającym inflację.

Jednak – jak zauważa Bernard Swoczyna – energetyka odnawialna dalej się rozwija, a wysokie ceny w końcu zduszą popyt, jeśli nie drogą rozsądnych kroków – efektywności energetycznej i dekarbonizacji – to poprzez recesję, która staje się coraz bardziej prawdopodobna. – Powinniśmy pamiętać o dostosowywaniu wydobycia do zapotrzebowania. Dziś węgiel jest w cenie, ale historycznie częstsze były przypadki, że węgla na rynku był nadmiar, a polskie kopalnie nie mogły znaleźć na niego kupców w konkurencji z węglem z Rosji czy USA. Dlatego patrzmy długoterminowo – podsumowuje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.