Mały atom poczeka na wsparcie. W tle wątpliwości służb dotyczące bezpieczeństwa

Wizualizacja BWRX-300 w Darlington, Ontario
Budowa pierwszego małego reaktora GE Hitachi w Kanadzie ruszyła niespełna pół roku temu. Jej losy mogą zdecydować o "być albo nie być" podobnych inwestycji w Polsce.Materiały prasowe / GE Hitachi
15 września 2025

Wiodąca spółka SMR, Orlen Synthos Green Energy, zwróciła się do rządu o podjęcie z UE negocjacji w sprawie pomocy publicznej dla jej reaktorów. Zdaniem ministra energii Miłosza Motyki najpierw wątpliwości narosłe wokół projektu powinny jednak rozwiać służby specjalne.

Powrót inwestora marnotrawnego

– Jako deweloper technologii GE-Hitachi, do której mamy wyłączność, zaproponowaliśmy jasny układ w ramach spółki z Orlenem. Dajemy państwu opcję zakupu pierwszych 10 reaktorów (…). Chętnie pomożemy państwu sfinansować taką inwestycję, bo chcemy poprawiać polski system energetyczny. Przy tym wszystkim nie zamierzamy obciążać budżetu państwa, czyli de facto społeczeństwa, wydatkami na tę inwestycję, ponieważ to projekt komercyjny – mówił w kwietniowym wywiadzie z portalem WNP Michał Sołowow, właściciel spółki Synthos Green Energy (SGE) i promotor „małego atomu”. – To nasz prywatny projekt i państwo nie będzie za niego płaciło – zapewniał miliarder, pytany o koszt i termin realizacji pierwszego reaktora. Nie było to przejęzyczenie. Kilka tygodni później te same tezy Sołowow powtórzył w rozmowie z „Forbesem”, przekonując m.in. że ryzyko państwa związane z jego projektem rozwoju SMR „praktycznie nie istnieje, bo to prywatny projekt, który nie obciąży budżetu”.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.