Autopromocja

Walka ze smogiem: Dopłaty do wymiany kotłów grzewczych nie rozwiążą problemu smogu, bo ludzi nie stać na lepsze paliwo

smog, zanieczyszczenie powietrza, ochrona środowiska
Około 20 proc. pieców indywidualnych można zastąpić ciepłem systemowymShutterStock
25 stycznia 2017

Szykowane przez rząd nowe prawo, które powinno pomóc w walce ze smogiem, ma przede wszystkim zabronić sprzedaży kotłów pozwalających na spalanie byle czego. Wymiana pieców na urządzenia najwyższej jakości ma być dotowana w ok. 70 proc. Najgorszej jakości paliwa (głównie tzw. muły węglowe) mają zniknąć z rynku. Rocznie spala się w Polsce ok. 11 mln ton węgla, przy czym ok. 2 mln ton nie spełnia żadnych norm.

Eksperci mają jednak zasadniczą wątpliwość: jeśli nawet Kowalski otrzyma 70 proc. dotacji na wymianę starego „kopciucha” na droższy piec ekologiczny, nie będzie go stać na paliwo do niego. A i samego paliwa o najbardziej wyśrubowanych normach zabraknie. – Szacujemy, że roczna sprzedaż kotłów klasy piątej, czyli najwyższej jakości, które obejmuje dofinansowanie, wyniesie ok. 200 tys. sztuk. W sezonie grzewczym w takim kotle spali się ok. 3 ton węgla najlepszej jakości – mówi DGP Dawid Salamądry, dyrektor działu analiz rynku węgla firmy doradczej Energomix. – Zapotrzebowanie na węgiel o najwyższych normach wyniesie w pierwszym roku 600 tys. ton, a w kolejnym już 1,2 mln ton. Tyle że polscy producenci są w stanie w dwa lata wytworzyć 800 tys. ton takiego paliwa, co oznacza konieczność zaimportowania 1 mln ton z Rosji lub Kolumbii. Poza tym tona takiego węgla jest znacznie droższa od tony słabego mułu, więc to wpędzanie ludzi w koszty – dodaje.

Dziś za tonę mułu węglowego klient płaci 200 zł. W sezonie grzewczym spali go 6 ton za 1200 zł. Kocioł ekologiczny kosztuje 10 tys. zł, a uwzględniając dotację – ok. 3 tys. zł. Spali mniej węgla, bo ok. 3 tony w sezonie. Ale jego tona kosztuje ok. 800 zł, co podwoi roczny koszt ogrzewania.

Drożej za węgiel zapłacą też ci, którzy mają nieco lepsze kotły niepodlegające obowiązkowi wymiany – nie będą mogli spalać mułów, tylko średniej jakości węgiel, po ok. 450 zł za tonę. Dla nich roczny koszt paliwa będzie wyższy o ok. 600 zł. 2 mln ton mułów mniej to przychody kopalń mniejsze o ok. 400 mln zł, chociaż te zapewniają, że szykują się do wprowadzenia nowych przepisów i muły będą wykorzystywać w mieszankach dla energetyki.

– Wszyscy przeszli już do terapii, nie diagnozując w pełni objawów choroby – komentuje nową politykę antysmogową Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Jego zdaniem błędem rządu było wycofanie się z programu „Ryś” polegającego na dopłatach do termomodernizacji budynków. – Innego wsparcia potrzebuje stare budownictwo, a innego nowoczesne – tłumaczy.

Z dopłat do likwidacji „kopciuchów” od 12 stycznia mogą korzystać mieszkańcy Warszawy. Opcje są dwie, w obu wsparcie nie może przekroczyć 75 proc. kosztów. Pierwsza to wymiana kotła na gazowy (dopłata 7 tys. zł), druga – podłączenie do sieci ciepłowniczej (dopłata 10 tys. zł).

– Około 20 proc. pieców indywidualnych można zastąpić ciepłem systemowym. Chodzi o ciepłownie, elektrociepłownie, zakłady termicznego przetwarzania odpadów, które podlegają regulacjom w zakresie emisji szkodliwych zanieczyszczeń – tłumaczy Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

W Szczecinie jednak najemcy mieszkań komunalnych, którzy mogą się ubiegać o dofinansowanie instalacji centralnego ogrzewania, nie byli nim wcale zainteresowani. – W minionym roku zrealizowaliśmy tylko cztery wnioski – przyznaje Marcin Nieradka, rzecznik Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych w Szczecinie.

2 lutego PGE otworzy blok gazowo-parowy w Elektrociepłowni Gorzów. Miasto i PGE przy okazji tej inwestycji przyłączają mieszkańców do sieci ciepłowniczej, likwidując kilka tysięcy indywidualnych źródeł ogrzewania. Było to możliwe dzięki rządowemu programowi „Kawka”, który jednak przestaje obowiązywać, o co pretensje mają samorządowcy. Będzie za to nowy projekt „Region”. Nabór wniosków rusza 1 lutego. Do wydania jest 200 mln zł. Ale „Kawka” to dotacje, a „Region” to pożyczki – zdaniem władz lokalnych nie wszystkich będzie na to stać.

Samorządowcy nie do końca wierzą też w kompleksową wymianę pieców. – To proces rozpisany na lata. Te, które wymienimy teraz, po jakimś czasie znów trzeba będzie wymienić. I tak w kółko – mówi nam jeden z miejskich urzędników.

Kilka dni temu władze woj. małopolskiego przyjęły uchwałę, zgodnie z którą od 1 lipca w całym regionie będzie można montować wyłącznie piece do ogrzewania na paliwa spełniające najwyższe normy emisyjne – ale tylko w nowych domach. Stare kotły muszą zostać wymienione do 2023 r. Podobny program szykuje Śląsk, a wczoraj prace nad podobną uchwałą zapowiedziało Mazowsze. – Sejmik województwa przyjmie uchwałę antysmogową już w tym roku – zapowiedział marszałek Adam Struzik.

Po Małopolsce antysmogową uchwałę szykują Mazowsze i Śląsk

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.