Autopromocja

Jak przyspieszyć rozwój OZE w Polsce? Potrzebne usprawnienie procedur

Redukcje dotyczą w dużym stopniu energii pochodzącej z farm fotowoltaicznych
Obecnie pozyskanie kompletu pozwoleń dla farmy wiatrowej trwa nawet 7 lat, a dla farmy fotowoltaicznej ponad 3 lata. Powód? Złożone procedury środowiskowe, planistyczne i sieciowe, które opóźniają rozwój OZE.ShutterStock / fot. Shaiith/Shutterstock
16 września 2025

Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska potrzebują wzmocnienia, a procedury inwestycyjne w OZE uproszczenia - wynika z raportu Instytutu Reform. Obecnie pozyskanie kompletu pozwoleń dla farmy wiatrowej trwa nawet siedem lat.

Rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE) w Polsce hamują długotrwałe procedury wydawania pozwoleń – wskazują autorzy raportu „W gąszczu procedur. Jak systemowo usprawnić proces wydawania pozwoleń na inwestycje w czystą energię?” Instytutu Reform, który dziś – 16 września - ma swoją oficjalną premierę.

Obecnie pozyskanie kompletu pozwoleń dla farmy wiatrowej trwa nawet 7 lat, a dla farmy fotowoltaicznej ponad 3 lata. Powód? Złożone procedury środowiskowe, planistyczne i sieciowe.

„Bez usunięcia barier i przyspieszenia permittingu Polska nie osiągnie celów klimatyczno-energetycznych i nie nadrobi zaległości w drodze do czystszej i tańszej energii” – wskazują autorzy dodając, że bez systemowego skrócenia i usprawnienia permittingu ryzykujemy opóźnienie inwestycji w OZE. Jednocześnie autorzy zastrzegają, że skrócenie procedur nie może odbywać się kosztem ochrony środowiska. Procedury powinny być jednak bardziej przejrzyste, a ich wdrażanie – sprawniejsze.

Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska potrzebują pracowników, ale polityka płacowa nie zachęca

Eksperci Instytutu Reform wskazują, że największe opóźnienia w procesie inwestycyjnym wynikają z procedur środowiskowych. Jednym z proponowanych rozwiązań jest więc wzmocnienie roli Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) oraz zwiększenie zatrudnienia w nich. To RDOŚ są odpowiedzialne za wydawanie tzw. decyzji środowiskowych, które bywają wąskim gardłem w procesie inwestycyjnym w OZE. W związku z tym, bez zwiększenia liczby pracowników RDOŚ, procesy wydawania pozwoleń mogą nadal rozciągać się w czasie. Przeszkodą jest jednak m.in. nieatrakcyjne wynagrodzenie zasadnicze, niższe od średniej rynkowej. W 2024 r. średnie wynagrodzenie zasadnicze brutto specjalisty w RDOŚ wyniosło 6305 zł, czyli o 23 proc. mniej niż średnia krajowa.

Płacę zasadniczą uzupełniają jednak dodatki i nagrody, dzięki czemu średnie wynagrodzenie całkowite w RDOŚ wyniosło 9156 zł, czyli przewyższało średnią krajową. Według Instytutu Reform, taka polityka płacowa może jednak zniechęcać nowych kandydatów do podjęcia pracy w RDOŚ – szczególnie że w publikowanych ogłoszeniach o pracę wynagrodzenie zasadnicze jest jeszcze niższe i wynosi niecałe 4968 zł, czyli niewiele więcej niż najniższa krajowa (4666 zł). Przekłada się to na coraz większe problemy w rekrutacji pracowników – podczas gdy w latach 2018-2021 na stanowiska niższego szczebla w RDOŚ zgłaszało się średnio 5-9 kandydatów, w latach 2022-2024 ich liczba spadła do 3-5. Tymczasem RDOŚ czekają wyzwania związane m.in. z koniecznością zaopiniowania i uzgodnienia prawie 2,5 tys. planów ogólnych.

Instytut Reform apeluje więc o zmianę polityki wynagradzania, a także – pozyskanie dodatkowych źródeł przychodów. Jednym ze sposobów mogłoby być podniesienie wysokości opłaty za przeprowadzenie procedur środowiskowych (obecnie wynosi ona 205 zł) oraz przeznaczenie wpływów z opłat skarbowych bezpośrednio na funkcjonowanie RDOŚ.

Przepisy mogące przyspieszyć rozwój OZE znajdowały się w ustawie wiatrakowej

Autorzy raportu wskazują, ze rząd próbuje wprowadzać rozwiązania, które usprawniłyby rozwój OZE w kraju. Jednym z nich było wprowadzenie możliwości równoległego prowadzenia procedur środowiskowych i planistycznych. Zapisy na ten temat znalazły się w tzw. ustawie wiatrakowej, która została zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego w sierpniu.

- Weto Prezydenta wobec tzw. ustawy wiatrakowej dotyczyło głównie przepisów o skróceniu minimalnej odległości turbin od zabudowy. Pozostałe elementy nie budziły takich kontrowersji – mówi Maria Niewitała-Rej, analityczka ds. polityki klimatyczno-energetycznej w Instytucie Reform i główna autorka raportu. Rzeczywiście, prezydent Karol Nawrocki wetując ustawę wiatrakową mówił, że „ludzie nie chcą mieć przy swoich gospodarstwach domowych 150–metrowych wiatraków. I zmniejszenie odległości, odejście od zasady 10H, zmniejszenie odległości do 500 metrów nie jest rzeczą akceptowalną społecznie”.

Tymczasem, jak tłumaczy Maria Niewitała-Rej, równie istotnym elementem dla projektów co zmniejszenie minimalnej odległości jest umożliwienie równoległego prowadzenia procedur planistycznych i środowiskowych. - To rozwiązanie realnie skróciłoby proces inwestycyjny w przypadku projektów wiatrowych nawet o dwa lata. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiadało powrót do rozwiązań zawartych w zawetowanej ustawie jeszcze w tym roku – zarówno w formie nowych regulacji, jak i działań pozaustawowych. Słyszymy też o inicjatywie prezydenckiej w zakresie regulacji dla energetyki. To daje szansę na wprowadzenie usprawnień – uważa autorka raportu.

Rząd szuka rozwiązań dla OZE, ale często są one punktowe lub awaryjne

Według Niewitały-Rej, problemem jest też to, że wdrażane są głównie rozwiązania punktowe lub awaryjne, takie jak skrócenie terminu wydania warunków przyłączenia w Strefach Rozwoju Zrównoważonego Przemysłu czy Obszarach Przyspieszonego Rozwoju OZE (OPRO). - Systemowe zmiany pojawiają się jednak tylko połowicznie – zauważa. Jako przykład podaje postęp cyfryzacji. - Digitalizacja procedur może znacząco poprawić jakość dokumentacji w procesie inwestycyjnym, ułatwić dostęp do danych i skrócić czas wielu etapów postępowania. Wkrótce ma ruszyć rejestr urbanistyczny z informacjami o każdej działce oraz Portal Informacyjny Odnawialnych Źródeł Energii wspierający proces składania wniosków. Działa już Krajowy Punkt Kontaktowy OZE (KPK OZE), a wkrótce zostanie zmodernizowana baza danych o ocenach oddziaływania na środowisko. Jeśli te narzędzia zostaną zintegrowane, ich łączny efekt może przynieść znacznie lepszy rezultat niż każde z nich osobno – tłumaczy.

Maria Niewitała-Rej zauważa, że nie mniej istotny niż same plany jest czas ich realizacji, a Polska ma tendencję do opóźnień. – KPK OZE uruchomiono ponad 4 lata po terminie wskazanym w RED II. Zgodnie z kamieniami milowymi KPO testy pilotażowej wersji platformy cyfrowej powinny odbywać się w IV kwartale 2025 roku, tymczasem przetarg ogłoszono dopiero 12 września 2025 roku. Nowelizacja ustawy OOŚ mówiąca o modernizacji bazy ocen środowiskowych, przewidziana na III kwartał 2025 roku, wciąż nie została przyjęta przez Radę Ministrów – wymienia.

Rozproszona zabudowa przeszkodą dla rozwoju OZE

Autorzy raportu wskazują, że rozwój odnawialnych źródeł energii utrudnia też chaotyczna i rozproszona zabudowa w Polsce, która jest wynikiem lat zaniedbań w planowaniu przestrzennym. „Od lat w tej dziedzinie widać liczne problemy, w tym m.in.: częste nowelizacje kluczowych ustaw, niski poziom pokrycia obszarów Miejscowymi Planami Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) oraz długotrwałe procedury planistyczne” – zauważają autorzy.

I choć wdrażana obecnie reforma planowania przestrzennego może ograniczyć część z problemów, m.in. dzięki wprowadzeniu zintegrowanego planu inwestycyjnego (specjalnego rodzaju planu miejscowego dla konkretnej inwestycji, tworzonego z inicjatywy inwestora) czy uproszczeniu procedur, dzięki czemu w określonych przypadkach można pominąć strategiczną ocenę oddziaływania na środowisko, to potrzebne są dalsze działania i usprawnienie procesu. Według Instytutu Reform, pomogłoby m.in. opracowanie przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii zestawów wytycznych, komentarzy lub praktycznych poradników dla pracowników gmin sporządzających nowe dokumenty związanie z reformą planowania przestrzennego. To mogłoby ograniczyć niepewność oraz wprowadzić większą jednolitość w stosowaniu nowych przepisów.

Branża OZE potrzebuje jasności w sprawie procedur

Instytut Reform wskazuje, że obecnie przepisy dotyczące wydawania pozwoleń inwestycyjnych dla OZE są rozproszone pomiędzy różne akty prawne, w tym wielokrotnie nowelizowane ustawę o OZE czy prawo energetyczne. Autorzy apelują o analizę możliwości konsolidacji przepisów dotyczących procedur administracyjnych w jednym dokumencie. Miałoby tym się zająć Ministerstwo Energii. „Przeprowadzenie tego procesu powinno być ściśle skoordynowane z przyjęciem oraz wdrażaniem Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku, aby zapewnić spójność między celami strategicznymi państwa a ramami prawnymi wspierającymi transformację energetyczną” – podkreślają autorzy.

Inne zidentyfikowane problemy to m.in. niska dostępność mocy przyłączeniowych. W ograniczeniu skali problemu może pomóc wdrożenie tzw. ustawy sieciowej. Niedawno minister energii Miłosz Motyka deklarował, że projekt trafi na Stały Komitet Rady Ministrów jeszcze we wrześniu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.