Najbardziej kosztowna jest polisa na wypadek kradzieży

26 marca 2008

Najdroższe przy ubezpieczaniu domków letniskowych jest zapewnienie sobie ochrony na wypadek kradzieży. Towarzystwa pobierają za to od 12 do 17 proc. sumy, na jaką ubezpieczamy mienie. W tej sytuacji alternatywą dla posiadaczy daczy jest skorzystanie z usług monitoringu.


Posiadacze domków letniskowych, które coraz częściej są zbudowane jak domy całoroczne, a są używane tylko w tzw. sezonie, coraz częściej myślą o zabezpieczaniu się na wypadek kradzieży czy pożaru. Przy czym stawka, jaką proponują towarzystwa ubezpieczeniowe w tym pierwszym wypadku, jest bardzo wysoka, bo oscyluje między 12 a 17 proc. Wszystko zależy od tego, na jaki okres zawrzemy umowę. Na przykład w PTU czy PZU można ubezpieczyć się od kradzieży z włamaniem w pełnym zakresie lub ograniczonym. W tym drugim przypadku górna granica odpowiedzialności za szkody w mieniu ruchomym powstałe wskutek kradzieży z włamaniem od 1 listopada do 31 marca wynosi 50 proc. sumy ubezpieczenia wyliczonej dla mienia ruchomego. Pełną ochronę przez cały rok, do 100 proc. sumy ubezpieczenia, można mieć dopiero po opłaceniu dodatkowej składki. W przypadku PZU stawka wtedy wynosi 17 proc., a jeśli wybierzemy tańszą opcję - 12 proc. Oznacza to, że ubezpieczając mienie ruchome na np. 20 tys. zł, za polisę zapłacimy od 2,4 do 3,4 tys. zł rocznie. Dlatego ta opcja nie cieszy się zbytnią popularnością, a jeżeli już, to klienci obniżają sumy ubezpieczenia, np. zamiast 20 tys. zł, deklarują 10 tys. zł. Za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze instalują sobie system alarmowy z monitoringiem i interwencją brygady patrolowej. Kosztuje to przeciętnie około 2 tys. zł, a potem trzeba opłacać miesięczny abonament w wysokości około 100 zł. To też niebagatelne wydatki, ale w ten sposób ma się stosunkowo dobrze zabezpieczone mienie. Takie połączenie pozwala bowiem na zminimalizowanie strat spowodowanych włamaniem, bo patrol interwencyjny przepłoszy złodziei. W takim wypadku dla ubezpieczyciela zostanie tylko pokrycie kosztów zniszczonych w trakcie włamania zabezpieczeń (np. wyłamane drzwi czy okna) i tego, co złodzieje zdążyli wynieść. Trzeba przy tym pamiętać, żeby warunki ubezpieczenia wyraźnie przewidywały pokrycie takich szkód, bo czasem trzeba na to ryzyko określać dodatkowy limit kwotowy, np. 2 tys. zł, szczególnie jeśli podstawowa suma ubezpieczenia mienia od kradzieży jest stosunkowo niska. Interwencja pozwala też uniknąć sytuacji, w której złodzieje po splądrowaniu domu wywołują pożar, żeby zatrzeć ślady.

Mniej specyficzne jest ubezpieczenie na wypadek działania żywiołów, czyli np. pożaru czy powodzi. Choć np. Ergo Hestia w przypadku tzw. szkód żywiołowych odpowiada do 50 proc. sumy ubezpieczenia domu letniskowego i jego stałych elementów. Za to do 100 proc. sumy ubezpieczenia mienia ruchomego i stałych elementów odpowiada w przypadku kradzieży z włamaniem. To ostatnie ryzyko również jest dostępne po opłacie dodatkowej składki.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.