Pokemony państwo kojarzą? Pewnie tak. Bo nie trzeba się było nawet za nimi osobiście uganiać, by usłyszeć o wielkim powrocie tych „kieszonkowych potworków” latem tego roku. Wtedy to spora część świata zwariowała na punkcie nowej aplikacji Pokemon Go, dzięki której można „łapać” pokemony w tzw. rzeczywistości rozszerzonej, czyli na przykład na spacerze, trzymając w ręku smartfon.
Gdyby tak spytać czytelników o pokemony, to pewnie szybko podzielą się na dwie grupy. Jedni będą niezawodnie argumentowali, że to dowcipna i pomysłowa rozrywka. Może nawet lepsza od innych gier wideo, bo jednak wymuszająca na graczu podjęcie wysiłku fizycznego i logistycznego (w końcu pokemona trzeba szukać). Drudzy mówiliby, że to kolejne durne zawracanie głowy. Ja jednak nie zamierzam przekonywać Państwa do stanięcia po żadnej z tych stron. Chciałbym zwrócić uwagę, że Pokemon Go jak w soczewce skupia wiele z tego, co najgorsze we współczesnym późnym kapitalizmie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.